.
no
no

Alergia na przedszkole - kurz, pleśnie i detergenty.

1 komentarz
Alergia na przedszkole -  kurz, pleśnie i detergenty.

Przedszkole przyjazne alergikom to marzenie każdej mamy alergika. Niestety, nie wszystkie placówki mogą być określane w ten sposób. Dlatego zobacz, na co warto zwrócić uwagę wybierając przedszkole dla dziecka z alergią.


Do napisanie tego tekstu skłoniła mnie historia mamy, która borykała się z poważną alergią u swojej córeczki. A wszystko zaczęło się w przedszkolu. Dziecko zaczęło chodzić do przedszkola w wieku ok 3 lat - i jak to zwykle bywa szybko zaczęło chorować. Nawracające infekcje, niekończące się katary i kaszel - a dla rodziców - konieczność siedzenia z dzieckiem w domu. Wielu z Was zna ten scenariusz i początkowo rodzice nie podejrzewali innych przyczyn niż standardowe przedszkolne infekcje. Jednak po kilku miesiącach nawracających chorób mama Ewy zauważyła pewną prawidłowość - katar pojawiał się praktycznie od razu po powrocie do przedszkola.

Pediatra zasugerowała alergię na pleśń - w domu na pewno tego problemu nie było, poza tym w domu dziewczynka czuła się dobrze. Wszystkie tropy zaczęły więc prowadzić prosto do przedszkola - kolorowe dywany, piękne naklejki na ścianach i wesołe rysunki skrywały tajemnicę starego budynku - musiała być w nim pleśń, która uczulała małą Ewę. Nie była widoczna, ale mogła też być ukryta w wentylacji, pod podłogą i w innych zakamarkach... 
Żeby uniknąć przykrych niespodzianek, rodzice alergików powinni bardzo starannie dobierać placówki edukacyjne dla swoich dzieci. Mam nadzieję, że mój tekst i historia małej Ewy pomogą Wam w wyborze odpowiedniego przedszkola.
alergia na przedszkole


Na co zwrócić uwagę wybierając przedszkole dla alergika


Alergia przedszkolaka na pleśnie

Tutaj czujność rodzica powinny wzbudzić od razu stare budynki, ze słabą wentylacją, znajdujące się częściowo w podpiwniczeniu, wilgoć wewnątrz pomieszczeń (można sprawdzić wilgotność miernikiem), ściany pokryte starymi tapetami lub wilgotne plamy na ścianach lub suficie. Warto też wcześniej szczerze porozmawiać z dyrekcją i obsługą przedszkola o alergii u dziecka i zapytać, czy w budynku nie było problemu z pleśnią. Grzyb na ścianach niestety jest bardzo trudny do likwidacji, dlatego nawet jeśli był zwalczany w przeszłości, to mogą być jakieś pozostałości, które będą szkodliwe dla zdrowia dziecka. Jeśli w budynku jest grzyb, najlepiej po prostu zmienić przedszkole - odgrzybianie jest bardzo skomplikowaną i kosztowną inwestycją, nie ma też gwarancji, ze grzyb zniknie na stałe. W wielu budynkach starego typu po usunięciu istniejących ognisk pleśni, może ona powrócić po kilku miesiącach. Pamiętajcie, że pleśń to nie tylko problem dla alergików, ale ich zarodniki są bardzo szkodliwe dla zdrowia i układu oddechowego także zdrowych dzieci i mogą powodować poważne problemy zdrowotne. 
przedszkole pleśń grzyb
Jesienią trzeba też zwrócić uwagę na przedszkolny ogród i plac zabaw - sterty zgniłych liści zalegające na trawnikach są niestety także siedliskiem różnego rodzaju uczulających grzybów. 

Alergia  przedszkolaka na roztocza

Wybierając przedszkole dla dziecka z alergią na roztocza kurzu domowego trzeba koniecznie obejrzeć dokładnie sale oraz porozmawiać z dyrekcją o metodach sprzątania. W niektórych przypadkach można dojść do porozumienia i ustalić pewne zmiany w wystroju czy umeblowaniu sali oraz metodach utrzymania czystości w przedszkolu. Zwróć uwagę na:

- obecność starych dywanów i wykładzin dywanowych – nawet regularne odkurzanie może być niewystarczające, w starych materiałach roztocza i ich odchody mogą być już trudne do usunięcia. Warto namówić dyrekcję na wymianę dywanu na nowy lub po prostu usunięcie go z podłogi i zastąpienie np. piankowymi matami.

- obecność licznych pluszaków - (czasem pamiętających jeszcze czasu PRL...) wcale nierzadki widok w niektórych przedszkolach, gdzie stare pluszaki zdobią półki z zabawkami – dzieci i tak się nimi nie bawią, są zwykle mocno zakurzone i stanowią siedlisko roztoczy – trzeba poprosić personel o usunięcie ich z sali, a w zamian przedszkole może będzie chciało przyjąć kilka nowych książeczek lub edukacyjnych zabawek.

- niedokładnie odkurzanie, odkurzacze bez odpowiednich filtrów – zwiedzając nowe przedszkole zwróć uwagę na kąty i różne zakamarki, czy nie gromadzi się tam kurz. Zapytaj też o rodzaj odkurzacza – akceptowalny jest z filtrem wodnym lub HEPA, odkurzacze starego typu ze zwykłymi workami nie filtrują mikroskopijnych odchodów roztoczy, które podczas odkurzania po prostu są wydmuchiwane z powrotem i mogą wywołać objawy alergii u Twojego dziecka.

- oczyszczacz powietrza (nie mylić z nawilżaczem) – jeśli Twoje dziecko ma silną alergię, a przedszkole spełnia zgodziło się na wprowadzenie powyższych zmian, to zapewne zgodzą się także na wstawienie do sali oczyszczacza. Oczyszczacze powietrza zdecydowanie zmniejszają ilość alergenów w powietrzu i pozytywnie wpływają na samopoczucie dziecka. Niektóre przedszkola może zgodziłyby się pokryć koszt jego zakupu, w innych przypadkach może być konieczny zakup przez rodziców.


Alergia przedszkolaka na detergenty i środki czystości

W przypadku takiej alergii objawy są częściej skórne (alergia kontaktowa), ale mogą wystąpić też objawy ogólne jak katar sienny czy astma. Przy tej alergii konieczny jest dokładne omówienie możliwych zmian z dyrekcją oraz z ekipą sprzątającą. Można powiedzieć, które środki czystości są bezpieczne dla Waszego dziecka i poprosić o ich stosowanie przynajmniej w kilku najbardziej newralgicznych miejscach – stolik dziecka w jadalni, stolik do prac plastycznych, czystość kranów, klamek i toalet, czyli miejsc, gdzie dziecko najczęściej dotyka gołymi rączkami. Wprowadzenie większych zmian (np. zmiana płynu do mycia podłogi) może być niestety dość trudne, ze względu na standardy higieniczne i zaufanie do chemicznych środków dezynfekujących i czyszczących. Na pewno łatwiej podjąć taką dyskusję w przedszkolach ekologicznych, których niestety nadal nie ma zbyt dużo, a opłaty są dość wysokie.

Jak widzicie, wybór przedszkola bezpiecznego dla alergika jest dość trudny i wymaga od rodziców dużej wiedzy na temat alergii ich dziecka oraz zdolności interpersonalnych - wiele rzeczy można ustalić z dyrekcją przedszkola, tak że nawet początkowo niezbyt dobrze rokujące przedszkole, po wprowadzeniu odpowiednich zmian stanie się miejscem przyjaznym Waszemu małemu alergikowi.

Dlatego jeśli Wasze dzieci wciąż chorują, szukajcie przyczyn. Czasem jest to po prostu słabsza odporność, ale nawracające infekcje są typowe także przy alergii. Może to właśnie przedszkole Waszego dziecka jest przyczyną objawów alergii? Pamiętaj, że dziecko spędza tam codziennie co najmniej kilka godzin – jeśli ma tam stale kontakt z alergenami, to jego stan zdrowia będzie się pogarszał i będą go męczyły objawy alergii.

Koniecznie przeczytajcie moją rozmowę z Anią, mamą wspomnianej na początku alergiczki, małej Ewy, myślę że jej doświadczenia mogą pomóc wielu rodzicom. 

alergia przedszkole

W jaki sposób zorientowaliście się, że problem tkwi w przedszkolu? 

Ania: Po raz pierwszy ostre kichanie i katar u Ewy pojawiły się po dwóch tygodniach chodzenia do przedszkola – we wrześniu. Oprócz tego miała kilka zmian na skórze, czerwoną skórę nad ustami, wysypki na nadgarstkach i wypieki w przedszkolu. Ale takie objawy skórne miewała już wcześniej po zjedzeniu jajka, orzechów i kilku innych produktów, więc nie wiązałam tego z alergią wziewną i ściśle z przedszkolem. 

Ponieważ wszyscy straszyli mnie, że pierwszy rok dziecka w przedszkolu to niekończące się choroby, uznałam, że lekkie przeziębienie (sam katar i kaszel bez gorączki) „dopiero” po dwóch tygodniach przedszkola to niezły wynik. Jedyna rzecz, która dała mi wówczas do myślenia, to fakt, że katar, który dotychczas mijał Ewie pod 5-7 dniach, tutaj trwał 2 tygodnie i był na początku bardzo intensywny – lało jej się z nosa. Nigdy wcześniej nie przechodziła tak przeziębienia. Zanim zaczęła chodzić do przedszkola chorowała wyjątkowo rzadko.

Drugi raz taki sam scenariusz kichania i kataru pojawił się po kolejnych 3 tygodniach chodzenia do przedszkola i znów z jednej strony byłam zadowolona z frekwencji mojego początkującego przedszkolaka, a z drugiej, zaskoczona długością trwania „zwykłego” kataru i uciążliwością kaszlu. Ponieważ w listopadzie rodziło nam się kolejne dziecko, a w przedszkolu szalały ospa i mononukleoza, postawiliśmy zatrzymać Ewkę przez cały listopad i grudzień w domu.

W styczniu zaczęła się równia pochyła. Kichanie, a później dwa tygodnie kataru i silnego kaszlu mieliśmy już po dwóch dniach chodzenia do przedszkola. Przez następne cztery miesiące taki scenariusz pojawił się łącznie siedem razy. Zawsze po dwóch-trzech dniach pobytu w przedszkolu, zawsze bez gorączki. Ewa przeszła jeszcze w tym okresie ostrą grypę, jelitówkę i zapalenie ucha, po tym jak z niedoleczonym katarem wypuściłam ją do przedszkola.

Pierwszą i jedyną osobą, która zasugerowała nam, że problem może tkwić w przedszkolu i że jest to prawdopodobnie pleśń, była polecona przez koleżankę pediatra, do której przyszliśmy z grypą Ewy i której przy okazji opowiedziałam o naszych perypetiach katarowych. Zdecydowanie zaleciła nam przestać posyłać tam córkę, gdy odwiedziliśmy ją ponownie podczas szóstego epizodu kataru i osłuch oskrzeli Ewy wypadł bardzo źle (początki astmy). Wtedy postanowiliśmy dać ostatnią szansę przedszkolu i puścić do niego Ewę ostatni raz. Okazało się, że chociaż jest maj i piękna pogoda, katar znów pojawił po dwóch dniach. Więcej nie eksperymentowaliśmy. 

Moja wizyta w przedszkolu i rozmowa z przedszkolankami też nie rozjaśniła sytuacji. Pytałam, czy inne dzieci w grupie maja podobne objawy jak Ewa – raczej nie (później przypadkowo dowiedziałam się, że grupa Ewy była uznawana za najbardziej chorowitą w całym przedszkolu). Wykluczyłam wpływ roztoczy, bo w salach było naprawdę czysto, pluszowych zabawek bardzo mało, a wykładzina nowiutka. Panie przyznały, że łazienki dawno nie były remontowane i że remont planowany jest w najbliższe wakacje, ale gołym okiem nie było tam widać grzybów. Rozważałam jeszcze wpływ chemii (farb lub środków czystości), bo one również uczulają Ewę. Ale ponieważ chemiczne środki czystości stosowane są pewnie we wszystkich przedszkolach, zmiana placówki prawdopodobnie nie rozwiązywałaby wówczas problemu.

Czy robiliście dziecku testy alergiczne? Jeśli tak, to czy coś wykazały?

W styczniu feralnego roku (po trzecich urodzinach Ewy) rozpoczęłam z córką serię wizyt u różnych alergologów, szukając dobrego lekarza i rozwiązania gnębiącej mnie zagadki. Niestety trafiałam na słabych alergologów. Najgorsza lekarka przekonywała mnie, że świsty w oskrzelach, które właśnie słyszy to zapalenie oskrzeli (choć Ewa nie miała gorączki) i wypisała receptę na antybiotyk. Na szczęście nasza wspaniała pediatra następnego dnia dokładnie zbadała Ewę, wykluczyła zapalenie oskrzeli i wyprowadziła Ewę z tego stanu za pomocą sterydów wziewnych.

Robiliśmy z krwi (panel podstawowy) i skórne wziewne. W obydwu testach wyszła silna alergia na brzozę, olchę i leszczynę. W skórnych dodatkowo delikatne uczulenie na roztocza kurzu. W żadnych testach nie wyszła alergia na pleśnie (grzyby). Oprócz tego kilka alergii pokarmowych: na białko i żółtko kurze, na orzechy laskowe, ziemne, dorsza. 

Nasza wspaniała pediatra wyjaśniła nam, że w testach jest tylko kilka antygenów pleśni i grzybów, podczas gdy w przyrodzie są ich dziesiątki. I to, że w testach nie wychodziła Ewie alergia na żadne grzyby, nie świadczy o tym, że takiej alergii nie ma. 
Teraz rozumiem, że reakcja Ewy na pleśń w przedszkolu, była znacznie silniejsza od stycznia do maja niż na jesieni, najprawdopodobniej ze względu na pylenie leszczyny, olchy i brzozy w tym czasie, co dodatkowo nasilało objawy.

Na co zwracaliście uwagę szukając nowego przedszkola dla Ewy?

Na to, żeby nie znajdowało się w piwnicy (jak wiele prywatnych przedszkoli w naszej dzielnicy), ani w budowanych na przełomie lat 70-80 typowych dla Warszawy budynkach szkolno-przedszkolnych bez piwnic (poprzednie feralne przedszkole znajdowało się właśnie w takim budynku). Nowe przedszkole Ewy mieści się w budynku z lat 90tych (na parterze, I i II piętrze). Na jego stronie widniała informacja o tym, że zainstalowano w nim specjalny nowoczesny system wentylacji (ale nie jest to oczywiście klimatyzacja!). Jako matka dziecka uczulonego na pleśń, wiem też, że klimatyzacja nie jest najlepszym rozwiązaniem, dodatkowo nawilżaczy powietrza powinno się unikać jak ognia…

Czy w nowym przedszkolu bez problemu mogliście sprawdzić czy nie ma pleśni itp.?

Zostałam po nowym przedszkolu oprowadzona. Dostaliśmy też możliwość posyłania do przedszkola Ewy przez miesiąc próby, żeby sprawdzić jak reaguje na to nowe miejsce. Ciężko jednak sprawdzić czy w przedszkolu nie ma pleśni – w poprzednim feralnym przedszkolu też jej nie mogłam znaleźć. Być może można skorzystać z usług specjalnych firm odgrzybiających, ale tego nie próbowałam.

A teraz najważniesze pytanie - czy w nowym przedszkolu Ewa przestała chorować?

Tak! Zmiana przedszkola to było najlepsze, co mogliśmy dla Ewy zrobić. Ma świetną frekwencję w przedszkolu (chodzi już do niego prawie półtora roku). Niestety po tamtych seriach kataru i świstach w oskrzelach, a być może także z powodu wieku, alergia Ewy pogłębiła się i córka znacznie silniej niż przed trzecim rokiem życia reaguje na pyłki, chemię i niektóre pokarmy. Ktoś mógłby spytać czemu zwlekaliśmy tak długo ze zmianą przedszkola. Było kilka powodów. Po pierwsze Ewa dostała się do bardzo dobrego publicznego przedszkola, które miało świetne opinie. Wydawało mi się to niemożliwe, żeby w takim miejscu występował jakiś silny alergen. Poza tym było nam żal rezygnować z publicznego przedszkola.
Nie pomagało też to, że wszyscy dookoła - od znajomych po rodzinę - ciągle powtarzali, że to normalne i Ewa musi się wychorować. Co gorsza, mówili tak niektórzy alergolodzy.

Co radzisz innym mamom alergików poszukujących przedszkola?

Żeby nie myślały, że posyłając dziecko do dobrego przedszkola publicznego mogą spać spokojnie. ;)
Żeby nie dały sobie wmówić, że jeżeli dziecko choruje ciągle - znacznie częściej niż chorowało przed przedszkolem, że to jest normalne i musi się wychorować.
I żeby w razie czego nie bały się zmiany przedszkola. Nasza Ewka się szybko zaaklimatyzowała w nowym miejscu i wreszcie w pełni może korzystać z przedszkola i spędzać czas z dziećmi.


Historia Ewy na szczęście zakończyła się pozytywnie - ale ile jest dzieci, które mogą być uczulone na swoje przedszkola? Bądźcie czujni, nie obawiajcie się zadawać pytań dyrekcji i przedszkolankom, macie prawo wiedzieć, jakie warunki są w przedszkolnych salach.

A jak wygląda sytuacja w Waszych przedszkolach? Czy mieliście jakieś problemy związane z obecnością alergenów? 

Zachęcam do dyskusji w komentarzach!

Miejmy nadzieję, że w większości przedszkoli grzyby można będzie znaleźć tylko w takiej formie :)

pleśń w przedszkolu

Ten post dotyczy przede wszystkim alergii wziewnej i kontaktowej, o temacie przedszkola pod katem alergii pokarmowej będę pisać osobno, ponieważ jest to bardzo duży i ważny temat.
author profile image
Abdelghafour

Lorem Ipsum is simply dummy text of the printing and typesetting industry. Lorem Ipsum has been the industry's standard dummy text ever since the 1500s, when an unknown printer took a galley of type and scrambled it to make a type specimen book.

1 komentarz

  1. Dzięki za wpis! mój synek chorował w pierwszym roku przedszkola, ale raczej były to infekcje, zobaczymy jak będzie w tym roku. Ma alergię pokarmową.

    OdpowiedzUsuń

Zachęcam do zamieszczania w komentarzach swoich doświadczeń na temat poruszanych zagadnień i alergii. Proszę nie umieszczać linków do stron komercyjnych, usuwam także komentarze z "lokowaniem" produktów ;-) Ze względu na częste próby uskuteczniania darmowej reklamy w komentarzach, komentarze są publikowane po sprawdzeniu treści - zwykle w ciągu 1-2 dni.

no
no