-->
.
no
no

Angielski w domu dla przedszkolaka

2 komentarze
Angielski w domu dla przedszkolaka
Zapisałam w tym roku Aleksa na angielski. W przedszkolu jest tylko 1 godzina tygodniowo, a zależało mi, żeby trochę miał więcej kontaktu z tym językiem. Ja zaczęłam się uczyć angielskiego dość późno i niestety było mi przez to trudniej - mimo, że obecnie znam język całkiem dobrze, to nie mam dobrego akcentu, najłatwiej go bowiem wyrobić jeszcze w dzieciństwie. Dlatego tez chcę Aleksowi umożliwić kontakt z angielskim już teraz.

Dlaczego nie udało mi się uczyć z dzieckiem angielskiego?

Próbowałam w domu sama się z nim uczyć, ale jakoś brakowało mi pomysłów, a jego niestety niezbyt interesowały moje próby. Możliwe, że po prostu przybierałam nauczycielski styl i zamiast naturalnej zabawy stawałam się w tym dość sztuczna - nie wiem. Dość szybko mi się też kończyły pomysły i zabawa stawała się po prostu nudna, a moja nauka ograniczała się do zadawania pytań "What is this" i wskazywania na różne przedmioty. Jak się łatwo domyślić nie było to zbyt fascynujące. W każdym razie Aleksowi się to zupełnie nie podobało, a ja też traciłam zapał widząc jego reakcje.


Dlaczego kurs angielskiego dla dzieci?


Aleks chętnie uczestniczy w różnych zajęciach grupowych, stara się wtedy i lepiej się koncentruje. Dzięki temu że angielski jest prowadzony w małych grupach w formie zabawy, uznałam, że mu się spodoba. I faktycznie - już po pierwszej lekcji był zachwycony - dodatkowo zaczął w domu mówić niektóre słowa sam po angielski i sam chce się bawić "w angielski". Nareszcie! Jednak zajęcia z dziećmi to nie wszystko - wiadomo, że warto utrwalić słówka też w domu.

Angielski z przedszkolakiem w domu - jednak się da :-)

Kurs na który chodzi Aleks, oferuje dodatkowo dostęp do nauki on line. Bardzo fajna sprawa - można w ten sposób powtarzać słówka, których dzieci uczyły się na zajęciach, a dzięki wspólnej zabawie jestem na bieżąco z tym, co akurat przerabia Aleks. Poza tym te internetowe zabawy są całkiem fajne, są różne zagadki, labirynty, piosenki. Jest tylko jeden minus - tych materiałów jest zdecydowanie za mało, nie są zróżnicowane i Aleksowi dość szybko się znudziły. Natomiast ponieważ jak większość dzieci w jego wieku ciągnie go do ekranu komputera, postanowiłam poszukać innych podobnych opcji nauki angielskiego i wykorzystać jego zainteresowanie nauką angielskiego. Dość szybko trafiłam na fajną platformę edukacyjną. Myślałam, że Squla jest przeznaczona tylko dla dzieci w wieku szkolnym, ale okazuje się, ze jest tam cały dział z materiałami edukacyjnymi dla przedszkolaków i do tego bardzo dużo fajnych zabaw z językiem angielskim.

angielski w domu z przedszkolakiem

Opłata za tą platformę jest niewielka - dostęp na cały miesiąc wychodzi taniej niż jedne zajęcia angielskiego. Opłata jednak działa mnie dość mobilizujące - mimo że to niewielka kwota, to jednak chcę korzystać z tego, co platforma oferuje i dzięki temu korzystamy z niej bardziej regularnie. Jedna nasza "lekcja" trwa zwykle ok 20 minut i staram się robić z Aleksem te zadania przynajmniej 3 razy w tygodniu. Zwykle "uczymy się" w weekendy i dni kiedy oboje nie jesteśmy zmęczeni. Żeby nie zniechęcić Aleksa do nauki angielskiego staram się, żeby każda "lekcja" zakończyła się zanim go zacznie to nudzić. Wybieramy materiały, które go najbardziej interesują - to musi być dla niego przyjemność i zabawa. Wybór zadań jest całkiem duży, więc myślę, że jeszcze nam na trochę wystarczą.  Aleks chciałby korzystać z platformy na pewno dłużej niż te 20 minut, ale nie chcę żeby tak długo siedział przed monitorem. Niektóre słówka, których się nauczymy dzięki zabawom online, używamy potem w zabawie, albo rysujemy i nazywamy po angielsku.

Nauka wspólnie z dzieckiem jest na pewno fajną i pożyteczną formą spędzania razem czasu, a takie nowoczesne internetowe zabawy sporo rodzicom ułatwiają. Z takich udogodnień na pewno warto korzystać, grunt żeby przedszkolaka nie sadzać przed monitorem na kilka godzin i w tym czasie zajmować się swoimi sprawami - dziecko w tym wieku potrzebuje spędzać czas przede wszystkim razem z rodzicem. Ja wracam z pracy dość późno i mamy mało czasu na wspólną zabawę - nie wyobrażam sobie ten czas jeszcze bardziej skracać. Ale można fajnie połączyć przyjemne z pożytecznym i wspólnie się bawić w język angielski :-)


angielski dla przedszkolaka

fot. squla

Lego – nasz sposób na nudę

Brak komentarzy
Lego – nasz sposób na nudę
Częste infekcje u alergików to niestety częste przymusowe pobyty w domu. U nas sezon na przeziębienia niestety już się rozpoczął. Aleks od kilku dni ma katar i kaszle, a pogoda niestety nie umożliwia spacerów z dzieckiem w takim stanie. A taki przedszkolak spędzający czas w domu, bez możliwości spotkania z kolegami czy pobiegania na świeżym powietrzu, bardzo szybko staje się marudzący, znudzony i niezadowolony. W takie dni najlepiej sprawdzają się u nas klocki Lego – Aleks je uwielbia i potrafi spędzać na budowie czasem nawet kilka godzin. Czasem budujemy wspólnie, ale Lego to jedna z nielicznych zabaw, która jest w stanie zająć Aleksa na dłużej nawet bez udziału rodziców.

Lego - na deszcz i na chorobę


Ja osobiście bardzo się cieszę, że ma taką pasję, ponieważ zabawa klockami jest niezmiernie rozwijająca. Nie mam tu na myśli tylko budowania zgodnie z instrukcją (chociaż to też jest przydatne i uczy dziecka cierpliwości), ale przede wszystkim realizowanie własnych pomysłów. Aleks buduje z klocków autorskie statki, samoloty, domy (także kilkupiętrowe), a ostatnio zbudował nawet w pełni wyposażoną kuchenkę ze zmywarkami, za które posłużyły bankomaty od jednego z zestawów.

Pomysły na inne zabawy z Lego


Oprócz budowy wszelkiego typu budowli, pojazdów i maszyn, czasem wykorzystujemy te klocki też w celach edukacyjnych. Można np. poprosić dziecko o podział klocków pod względem kolorów, pod względem liczby wypustek. Świetnie sprawdzają się przy nauce dodawania, a nawet mnożenia (to na przyszłość). Synek bardzo lubi też bawić się w sklep, w którym można kupić wykonane przez niego budowle. Czasem też robi nam niespodzianki i pakuje w paczuszki starannie dobrane klocki, z których następnie my mamy za zadanie coś zbudować. Lego naprawdę ratują nam życie w takie szare, wiejące nudą dni.

klocki Lego


Ciekawe miejsca z klockami Lego



Ze względu na jego zainteresowanie klockami chętnie odwiedzamy też różne miejsca poświęcone tym klockom – tematyczne wystawy Lego, kluby dla dzieci, w których można na miejscu budować z klocków itp. Planujemy się także wybrać do Krakowa, gdzie już pod koniec września będzie otwarcie bardzo obiecującego obiektu Historyland – będzie tam przedstawiona historia Polski za pomocą właśnie klocków Lego. Tysiące klocków Lego w jednym miejscu – Aleks obejrzał trochę zdjęć z fanpage Historylandu i już nie może się doczekać.  Oprócz rozrywki taka wycieczka pomoże nam zapoznać Aleksa z ważnymi wydarzeniami historycznymi i wiem, że nie będzie marudził, tak jak przy zwiedzaniu muzeum ;-). Uważam, że wszelkie inicjatywy mogące przybliżyć dzieciom historię naszego kraju w przystępny i interesujący dla nich sposób są godne uwagi i wielka szkoda, że nie mamy takiego obiektu w Warszawie.

klocki Lego


Malowanie śniegu - fajna zabawa dla alergika i nie tylko.

1 komentarz
Malowanie śniegu - fajna zabawa dla alergika i nie tylko.
Do malowania śniegu zainspirowała nas Masza, gdy w jednym z odcinków pomalowała farbami cały zaśnieżony las :-) Zatem pewnego dnia przynieśliśmy do domu sporo bryłkę śniegu, umieściliśmy w umywalce i malowaliśmy farbami plakatowymi. Farba plakatowa fajnie wnika wgłąb bryły wraz z wodą, dlatego efekt jest bardzo ciekawy. Zabawa bardzo przyjemna, bardzo prosta, a na koniec śnieg można oczywiście rozpuścić wodą z kranu, co jest dodatkową ciekawostką dla dziecka. Po zabawie wystarczy spłukać umywalkę wodą i posprzątane. Dobry pomysł też jeśli dziecko jest chore i nie może wychodzić na dwór, a chcecie mu sprawić trochę frajdy zabawą ze śniegiem.

zabawa dla alergika

malowanie śniegu

Przeczytaj też:

Alergia wziewna

Alergia pokarmowa



List i film od Mikołaja - rewelacyjny pomysł na prezent i pamiątkę.

Brak komentarzy
List i film od Mikołaja - rewelacyjny pomysł na prezent i pamiątkę.

Aleks jak każde małe dziecko wyczekuje Mikołaja. Napisał do niego list, wciąż zadaje różne pytania na temat tego, kto dostarczy list, jak Mikołaj do nas trafi i różne tego typu pytania, na które staram się opowiadać ;-) Chciałabym, żeby Aleks jeszcze przez najbliższe lata mógł odczuwać tę przyjemność związaną z magią istnienia Mikołaja.

Bajkowy film od Mikołaja.

W tym roku postanowiłam zrobić mu niespodziankę. Zainspirowała mnie moja koleżanka, która w zeszłym roku zamówiła swojemu synkowi spersonalizowany film z Mikołajem - obejrzałam go i był naprawdę rewelacyjny, dlatego w tym roku sama zdecydowałam się taki zamówić. Film jest pięknie wykonany, sceneria jest bajkowa, a co najważniejsze - każdy film jest wyjątkowy, bo zawiera spersonalizowane informacje i zdjęcia naszego dziecka.
Zamówienie takiego filmu od Mikołaja trwa kilka minut, koszt jest niewielki (ok  28 zł), a radość dziecka i pamiątka jest bezcenna. Żeby stworzyć film od Mikołaja trzeba przygotować tylko kilka zdjęć - 2 różne zdjęcia Waszego dziecka (lub dzieci), zdjęcie listu do Mikołaja lub wymarzonego prezentu, zdjęcie rodziców lub innych bliskich osób oraz zdjęcie domu lub pokoju dziecka (żeby Mikołaj mógł pokazać, że wie, gdzie ma przyjechać z prezentem ;-)

Podczas zamówienia podajecie imię dziecka, ile ma lat i informacje, jakie chcecie żeby Mikołaj powiedział dziecku.

Bardzo ważne jest, że Mikołaj zwraca się do dziecka po imieniu - już to wzbudza ogromne zainteresowanie małego widza. Potem zdjęcie naszego dziecka pokazuje się w specjalnej księdze Mikołaja, a spośród setek listów Mikołaj wybiera list od naszego dziecka lub zdjęcie wymarzonego prezentu, który także pokazuje się w filmie. Cały filmik trwa prawie 8 minut, jest w nim sympatyczna fabuła o domu Mikołaja, elfach i pakowaniu prezentów, dużo emocji wzbudza moment, gdzie Mikołaj sprawdza, czy Aleks jest na jego liście ;-)



Jest to naprawdę rewelacyjne, dzieci bardzo się cieszą i magia Mikołaja staje się jeszcze bardziej magiczna.

Ten film (ale także list) możecie zamówić na stronie listów od Mikołaja. Naprawdę polecam! Film otrzymacie w wersji online, łatwo wtedy przesłać link rodzinie (link aktywny jest do marca 2017), oraz w wersji do pobrania, żeby zachować na zawsze.

Przykładowe filmy od Mikołaja oraz wszelkie informacji o zamówieniu znajdziecie tutaj.

Uwaga - skutki uboczne - dziecko prawdopodobnie będzie chciało oglądać ten film od Mikołaja codziennie aż do świąt, albo nawet jeszcze później :))

A tu poniżej Aleksa list do Mikołaja, który znajduje Mikołaj. Wrażenie niesamowite.


Zabawki dla alergika - magiczna pianka Moon Dough.

1 komentarz
Zabawki dla alergika - magiczna pianka Moon Dough.
Małe dzieci uwielbiają wszelkie masy plastyczne. Jest to świetna zabawa, która przy okazji wspiera rozwój małej motoryki, pomaga też dzieciom się zrelaksować i skupić. Lepienie, ugniatanie jest więc dla małych dzieci bardzo ważne. Niestety, mali alergicy i atopicy często reagują na kolorowe masy plastyczne wysypką, świądem skóry rąk i zaostrzeniem zmian atopowych.

Uczulenie (zwykle w postaci alergii kontaktowej) na komercyjne masy plastyczne jest niestety dość częste, ze względu na zawartość w nich pszenicy, soi czy innych popularnych alergenów.

Aleks uwielbia zabawy różnymi masami, piaskiem, chętnie lepi nawet zwykłe ciasto. Problem niestety pojawił się z masami komercyjnymi - popularne masy typu ciastolina niestety go uczulały. Zaczęłam więc poszukiwania masy, która byłaby dla dziecka atrakcyjna, ale jednocześnie hipoalergiczna. Na opakowaniach producenci zwykle nie podają składu tych mas, wiec nie było to łatwe.
Udało mi się jednak trafić na bardzo ciekawy produkt - hipoalergiczną piankę Moon Dough. Producent zadeklarował listę alergenów, które NIE wchodzą w skład tej pianki. I tak dowiedziałam się że Moon Dough nie zawiera glutenu, kazeiny, kukurydzy, skorupiaków, ciecierzycy, pochodnych mleka, jaj i pochodnych, lateksu i PVC, prosa, glutaminianu sodu, cebuli, orzeszków ziemnych, ryżu, sezamu, soi, orzechów i drożdży. Nie zawiera więc większości popularnych alergenów pokarmowych.
Dodatkowo jej zapach jest bardzo delikatny, ledwo wyczuwalny, co świadczy o tym, że nie zawiera drażniących substancji zapachowych.

ciastolina alergia


Pianka jest bardzo leciutka, a jej konsystencja nie przypomina ciastoliny ani plasteliny. Jest bardziej delikatna i trzeba się na początku przyzwyczaić do tej struktury, a potem już zabawa może trwać bardzo długo. Dużą zaletą jest, że pianka nigdy nie wysycha, nie trzeba wiec się martwić, jeśli poleży zbyt długo poza opakowaniem. Pianka Moon Dough sprzedawana jest w zestawach z różnymi akcesoriami i foremkami. Nam bardzo spodobała się farma,  w której przekręcając pokrętło "produkuje się" zwierzątka, dodatkowo można formować płotki, siano lub po prostu lepić coś samemu. Uformowane rzeczy w dotyku są bardzo przyjemne, przypominają jakby delikatny zamsz, nie są lepkie ani wilgotne.
Zabawa nie nudzi się szybko, co najważniejsze, po kontakcie z pianką Aleks nie ma żadnych zmian skórnych. Oczywiście może się zdarzyć, że ta pianka kogoś uczuli, ale na pewno jest to znacznie mniej prawdopodobne niż w przypadku większości innych komercyjnych mas.

pianka moon dough

Jeśli dziecko ma uczulenie na komercyjne masy plastyczne (np. ciastolinę, plastelinę) dobrym rozwiązaniem jest także wykonanie masy plastycznej w domu ze składników nieuczulających naszego dziecka. A jeśli wolicie kupić gotowy produkt, to polecamy Moon Dough.

Biedne dziecko, to co on właściwie je? O co nie pytaj mamy alergika.

13 komentarzy
Ten temat od dawna chodzi mi po głowie, w końcu udało mi się ubrać go w słowa. Chyba każda mama alergika nie raz słyszała to pytanie "to co on/ona właściwie je"? I inne pełne szczerego współczucia uwagi typu "biedne dziecko, nawet nie może zjeść jajecznicy", "to co on je na śniadanie skoro nie je mleka?", "biedne dziecko, nie może jeść słodyczy (ze sklepu)", "to nie może zjeść NAWET kawałka drożdżówki?" "a co się stanie jak zje to czy tamto", "a kiedy mu TO przejdzie?" "a kiedy będzie jadł NORMALNE rzeczy".

Ale najczęściej słyszymy "biedne dziecko".

Otóż nie, nie jest to wcale biedne dziecko. A dlaczego?
Dlatego, że wcale nie ciągnie go to tych niedozwolonych produktów i chętnie je "swoje".
Dlatego, że zamiast napchanych polepszaczami drożdżówek, zjada domowe ciasto.
Dlatego, że zamiast czekoladowych kulek na mleku krowim, zjada jaglankę z owocami.
Dlatego, że zamiast kupnych soków z toną cukru, pije wodę.
Dlatego, że zamiast deseru z torebki, zje domowy kisielek z owoców i tapioki.
Dlatego, że zamiast wędliny z marketu pełnej azotanów, białka sojowego, przypraw niewiadomego pochodzenia i glutaminianu sodu, zje kilka plasterków pieczonego indyka.
I zapewniam Was, to że nie może jeść mleka, jajek i wielu innych rzeczy wcale nie znaczy że jest "biedny". I naprawdę alergia u dziecka nie musi być tematem przewodnim każdej rozmowy z mamą alergika. Mały alergik, oprócz tego, że nie może jeść uczulających go składników jest takim samym dzieckiem jak każde inne. Lubi się bawić, rysować, biegać, bujać na huśtawce i zjeżdżać ze zjeżdżalni. Lubi oglądać Świnkę Peppę i Strażaka Sama. Lubi rzucać piłkami. Lubi bawić się w chowanego i berka. Głośno się śmieje, wariuje i skacze na łóżku. Ogląda książeczki. Wciąż chce poznawać nowe rzeczy, zadaje setki pytań. 
Nie rozmawiajcie z mamą alergika tylko o "strasznej alergii" jej dziecka. Dziecko nie powinno wciąż o tym słuchać, bo w końcu uwierzy, ze jest inne, gorsze, "biedne". Ciągłe użalanie się nad losem małego "nieszczęśnika" nie przynosi nic dobrego. Zarówno mama alergika jak i dziecko alergik przyzwyczaili się do ograniczeń dietetycznych, nie stanowi to dla nich problemu. Są przyzwyczajeni, że w gości czy do restauracji zabierają porcje własnego jedzenia. Nie róbcie z tego wielkiego "halo". To jest dla nas, mam alergików, normalne, to nasza codzienność i nie chcemy o tym rozmawiać i narzekać na taki stan rzeczy przy każdej okazji.
Oczywiście mamy alergików czasem mają gorsze dni, czasem narzekają, czasem chcą się wyżalić, czasem mają kryzys. Mali alergicy też czasem marudzą lub chcą zjeść coś niedozwolonego. To też jest normalne. I przejściowe. Często też same pytamy i poruszamy temat alergii dziecka, szczególnie w rozmowach z innymi doświadczonymi mamami alergików. Ale litości, nie chcemy żeby tematem przewodnim wszystkich rozmów z nami było "to co on właściwie je" ;-)
Blog dla alergików

Urodzinki Małego Alergika

1 komentarz
Urodzinki Małego Alergika
Aleks skończył trzy latka! Z tej okazji odbyła się szalona imprezka dla małych gości. Głównym urodzinowym wyzwaniem jest odpowiedni tort dla alergika.  Ze względu na dużą liczbę ograniczeń w diecie wolałam nie ryzykować zamówionego tortu i zrobiłam go sama (a nawet dwa różne torty). Nie były może tak piękne jak kupione, ale skład był w 100% pewny.
W tym roku po raz pierwszy organizowaliśmy urodzinki w sali zabaw, chciałam żeby całe menu dla dzieci było bezpieczne dla Aleksa. Rozbrykane dzieci zwykle małą wagę przywiązują do jedzenia, więc organiczyliśmy się do kilku prostych przekąsek. Były uwielbiane przez dzieciaki chrupki kukurydziane, były suszone daktyle i pokrojone mango. Do tego przygotowałam batoniki "musli", ciastka kokosanki i oczywiście tort.
Poniżej przedstawiam wybrane smakołyki urodzinowe. Zachęcam do wypróbowania przepisów. Torty dla alergika przygotowałam dwa - jeden na imprezkę rodzinną, a drugi na imprezkę dla dzieci. 

urodziny dla alergika

TORT DLA ALERGIKA nr 1

Na imprezce rodzinnej królował tort z kaszy jaglanej - a w zasadzie "sernik" (kasza jaglana dopiero od niedawna trafiła do diety Aleksa, wcześniej reagował na nią wysypką). Ten tort powstał na podstawie lekko zmodyfikowanych przepisów od Olgi Smile  i od Vege z miłością. Galaretka jest z czarnych porzeczek.

tort jaglany, bez mleka, jajek i glutenu

TORT DLA ALERGIKA nr 2


tort kokosowy z mango, bez mleka, jajek i glutenu

Ten tort (a w zasadzie też "sernik"na zimno) przygotowałam na imprezkę dla dzieci. Podstawę tego przepisu stanowi kokos, który od pewnego czasu stopniowo wprowadzałam do diety Aleksa. Obyło się bez reakcji alergicznych, kokos został zatem oficjalnie wpisany na listę naszych dozwolonych produktów. Bardzo się z tego cieszę, gdyż kokos wspaniale urozmaica dietę i ułatwia przygotowywanie wspaniałych smakołyków. Do przygotowania tego tortu zainspirował mnie przepis z bloga Smakoterapia . Główna modyfikacja polegała na zastąpieniu ananasa przez mango, które Aleksa nie uczula. Dodałam też do mleka kokosowego kuleczki tapioki, dzięki czemu masa wyglądała bardzo ciekawie. Napis powstał z polewy daktylowej - syrop daktylowy zagęszczony skrobią kukurydzianą i agarem.

tort kokosowy z mango, bez mleka, jajek i glutenu

BATONIKI "MUSLI" DLA ALERGIKA

Ten smakołyk robiłam po raz pierwszy, ale wyszedł całkiem smacznie. Jego podstawę stanowiło ekspandowane proso (do kupienia np we Wrażliwe Smaki), płatki kukurydziane, porzeczki oraz zredukowana (bardzo gęsta) masa ze zmiksowanych daktyli.  Składniki po prostu dokładnie wymieszałam, masę wyłożyłam do formy i rozprowadziłam na grubość ok 0,5cm i wstawiłam do lodówki. Po pewnym czasie można ją pokroić na dowolne kawałki.

batoniki proso ekspandowane, daktyle

KOKOSANKI Z KASZY JAGLANEJ DLA ALERGIKA

A to kolejny przepis, do którego przydał się nam kokos. Ja uwielbiam kokosa w każdej postaci, więc takie smakołyki chętnie zjadam razem z Aleksem. Te pyszne ciasteczka także są z przepisu ze Smakoterapii (z drobnymi modyfikacjami, ale podstawowe składniki bez zmian). Polecam!

jaglane kokosanki bez mleka, jajek i glutenu

A imprezka w sali zabaw była całkiem udana. Mam nadzieję, że za rok dieta Aleksa będzie jeszcze bogatsza i przekąski będą bardziej urozmaicone. Trzymajcie kciuki!

urodziny dla alergika

Nauka wiązania sznurówek

2 komentarze
Nauka wiązania sznurówek
Po wakacjach mamy w planach oddanie naszego Małego Alergika do przedszkola. Dlatego od jakiegoś czasu staram się, żeby Aleks zdobywał nowe umiejętności. Synek z samodzielnością jest jeszcze trochę na bakier, ale od niedawna coraz więcej czynności samoobsługowych chce wykonywać sam (uff).
Jedną z trudniejszych umiejętności, którą warto opanować na spokojnie w domu jest nauka wiązania sznurówek. Aleks lubi przeplatać sznurki przez różne otwory, ale szczególnie przydatny okazał się zabawkowy bucik (można go kupić m.in. w bobomio).
Zabawa ta wymaga sporej precyzji, na razie Aleks przeplata sznurówkę przez pętelki, ale wkrótce będziemy próbować wiązać supełki (o kokardce na razie nie marzę ;-). 

Wybierając zabawki dla alergików, trzeba zwracać uwagę na ich jakość. Nie powinny one pochodzić z wątpliwych źródeł, szczególnie unikamy zabawek, które się odbarwiają lub wydzielają nieprzyjemny chemiczny zapach, na pewno nie są one przyjazne dla skóry alergika. Warto przed zakupem przeczytać opis na opakowaniu, jeśli producent informuje o stosowaniu nietoksycznych i bezpiecznych materiałów oraz o standardach produkcji to dobrze wróży. 



Skóra na dłoniach przy atopowym zapaleniu skóry jest narażona na ciągłe drażnienie, dlatego staramy się, żeby przynajmniej w domu, Aleks nie kontaktował się z uczulającymi lub drażniącymi materiałami. Dlatego Aleks przebywając w domu ubrany jest w białe bawełniane ubranka, dzięki czemu jego wrażliwa skóra nie ma kontaktu z barwnikami i sztucznymi materiałami. Polecam przeczytać więcej o ubrankach dla alergika.
A ten fajny bucik to nagroda pocieszenia w amatorskich zawodach w grze w kręgle (jak na początkującego to całkiem nieźle mi szło), które odbyły się na rodzinnym spotkaniu blogerów #BFWawa w Hulakula. Super inicjatywa, było wesoło i rodzinnie, więcej o tym spotkaniu możecie przeczytać np. na blogu super taty.
no
no