.
no
no

Lego – nasz sposób na nudę

Brak komentarzy
Lego – nasz sposób na nudę
Częste infekcje u alergików to niestety częste przymusowe pobyty w domu. U nas sezon na przeziębienia niestety już się rozpoczął. Aleks od kilku dni ma katar i kaszle, a pogoda niestety nie umożliwia spacerów z dzieckiem w takim stanie. A taki przedszkolak spędzający czas w domu, bez możliwości spotkania z kolegami czy pobiegania na świeżym powietrzu, bardzo szybko staje się marudzący, znudzony i niezadowolony. W takie dni najlepiej sprawdzają się u nas klocki Lego – Aleks je uwielbia i potrafi spędzać na budowie czasem nawet kilka godzin. Czasem budujemy wspólnie, ale Lego to jedna z nielicznych zabaw, która jest w stanie zająć Aleksa na dłużej nawet bez udziału rodziców.

Lego - na deszcz i na chorobę


Ja osobiście bardzo się cieszę, że ma taką pasję, ponieważ zabawa klockami jest niezmiernie rozwijająca. Nie mam tu na myśli tylko budowania zgodnie z instrukcją (chociaż to też jest przydatne i uczy dziecka cierpliwości), ale przede wszystkim realizowanie własnych pomysłów. Aleks buduje z klocków autorskie statki, samoloty, domy (także kilkupiętrowe), a ostatnio zbudował nawet w pełni wyposażoną kuchenkę ze zmywarkami, za które posłużyły bankomaty od jednego z zestawów.

Pomysły na inne zabawy z Lego


Oprócz budowy wszelkiego typu budowli, pojazdów i maszyn, czasem wykorzystujemy te klocki też w celach edukacyjnych. Można np. poprosić dziecko o podział klocków pod względem kolorów, pod względem liczby wypustek. Świetnie sprawdzają się przy nauce dodawania, a nawet mnożenia (to na przyszłość). Synek bardzo lubi też bawić się w sklep, w którym można kupić wykonane przez niego budowle. Czasem też robi nam niespodzianki i pakuje w paczuszki starannie dobrane klocki, z których następnie my mamy za zadanie coś zbudować. Lego naprawdę ratują nam życie w takie szare, wiejące nudą dni.

klocki Lego


Ciekawe miejsca z klockami Lego



Ze względu na jego zainteresowanie klockami chętnie odwiedzamy też różne miejsca poświęcone tym klockom – tematyczne wystawy Lego, kluby dla dzieci, w których można na miejscu budować z klocków itp. Planujemy się także wybrać do Krakowa, gdzie już pod koniec września będzie otwarcie bardzo obiecującego obiektu Historyland – będzie tam przedstawiona historia Polski za pomocą właśnie klocków Lego. Tysiące klocków Lego w jednym miejscu – Aleks obejrzał trochę zdjęć z fanpage Historylandu i już nie może się doczekać.  Oprócz rozrywki taka wycieczka pomoże nam zapoznać Aleksa z ważnymi wydarzeniami historycznymi i wiem, że nie będzie marudził, tak jak przy zwiedzaniu muzeum ;-). Uważam, że wszelkie inicjatywy mogące przybliżyć dzieciom historię naszego kraju w przystępny i interesujący dla nich sposób są godne uwagi i wielka szkoda, że nie mamy takiego obiektu w Warszawie.

klocki Lego


Alergia na przedszkole - kurz, pleśnie i detergenty.

1 komentarz
Alergia na przedszkole -  kurz, pleśnie i detergenty.

Przedszkole przyjazne alergikom to marzenie każdej mamy alergika. Niestety, nie wszystkie placówki mogą być określane w ten sposób. Dlatego zobacz, na co warto zwrócić uwagę wybierając przedszkole dla dziecka z alergią.


Do napisanie tego tekstu skłoniła mnie historia mamy, która borykała się z poważną alergią u swojej córeczki. A wszystko zaczęło się w przedszkolu. Dziecko zaczęło chodzić do przedszkola w wieku ok 3 lat - i jak to zwykle bywa szybko zaczęło chorować. Nawracające infekcje, niekończące się katary i kaszel - a dla rodziców - konieczność siedzenia z dzieckiem w domu. Wielu z Was zna ten scenariusz i początkowo rodzice nie podejrzewali innych przyczyn niż standardowe przedszkolne infekcje. Jednak po kilku miesiącach nawracających chorób mama Ewy zauważyła pewną prawidłowość - katar pojawiał się praktycznie od razu po powrocie do przedszkola.

Pediatra zasugerowała alergię na pleśń - w domu na pewno tego problemu nie było, poza tym w domu dziewczynka czuła się dobrze. Wszystkie tropy zaczęły więc prowadzić prosto do przedszkola - kolorowe dywany, piękne naklejki na ścianach i wesołe rysunki skrywały tajemnicę starego budynku - musiała być w nim pleśń, która uczulała małą Ewę. Nie była widoczna, ale mogła też być ukryta w wentylacji, pod podłogą i w innych zakamarkach... 
Żeby uniknąć przykrych niespodzianek, rodzice alergików powinni bardzo starannie dobierać placówki edukacyjne dla swoich dzieci. Mam nadzieję, że mój tekst i historia małej Ewy pomogą Wam w wyborze odpowiedniego przedszkola.
alergia na przedszkole


Na co zwrócić uwagę wybierając przedszkole dla alergika


Alergia przedszkolaka na pleśnie

Tutaj czujność rodzica powinny wzbudzić od razu stare budynki, ze słabą wentylacją, znajdujące się częściowo w podpiwniczeniu, wilgoć wewnątrz pomieszczeń (można sprawdzić wilgotność miernikiem), ściany pokryte starymi tapetami lub wilgotne plamy na ścianach lub suficie. Warto też wcześniej szczerze porozmawiać z dyrekcją i obsługą przedszkola o alergii u dziecka i zapytać, czy w budynku nie było problemu z pleśnią. Grzyb na ścianach niestety jest bardzo trudny do likwidacji, dlatego nawet jeśli był zwalczany w przeszłości, to mogą być jakieś pozostałości, które będą szkodliwe dla zdrowia dziecka. Jeśli w budynku jest grzyb, najlepiej po prostu zmienić przedszkole - odgrzybianie jest bardzo skomplikowaną i kosztowną inwestycją, nie ma też gwarancji, ze grzyb zniknie na stałe. W wielu budynkach starego typu po usunięciu istniejących ognisk pleśni, może ona powrócić po kilku miesiącach. Pamiętajcie, że pleśń to nie tylko problem dla alergików, ale ich zarodniki są bardzo szkodliwe dla zdrowia i układu oddechowego także zdrowych dzieci i mogą powodować poważne problemy zdrowotne. 
przedszkole pleśń grzyb
Jesienią trzeba też zwrócić uwagę na przedszkolny ogród i plac zabaw - sterty zgniłych liści zalegające na trawnikach są niestety także siedliskiem różnego rodzaju uczulających grzybów. 

Alergia  przedszkolaka na roztocza

Wybierając przedszkole dla dziecka z alergią na roztocza kurzu domowego trzeba koniecznie obejrzeć dokładnie sale oraz porozmawiać z dyrekcją o metodach sprzątania. W niektórych przypadkach można dojść do porozumienia i ustalić pewne zmiany w wystroju czy umeblowaniu sali oraz metodach utrzymania czystości w przedszkolu. Zwróć uwagę na:

- obecność starych dywanów i wykładzin dywanowych – nawet regularne odkurzanie może być niewystarczające, w starych materiałach roztocza i ich odchody mogą być już trudne do usunięcia. Warto namówić dyrekcję na wymianę dywanu na nowy lub po prostu usunięcie go z podłogi i zastąpienie np. piankowymi matami.

- obecność licznych pluszaków - (czasem pamiętających jeszcze czasu PRL...) wcale nierzadki widok w niektórych przedszkolach, gdzie stare pluszaki zdobią półki z zabawkami – dzieci i tak się nimi nie bawią, są zwykle mocno zakurzone i stanowią siedlisko roztoczy – trzeba poprosić personel o usunięcie ich z sali, a w zamian przedszkole może będzie chciało przyjąć kilka nowych książeczek lub edukacyjnych zabawek.

- niedokładnie odkurzanie, odkurzacze bez odpowiednich filtrów – zwiedzając nowe przedszkole zwróć uwagę na kąty i różne zakamarki, czy nie gromadzi się tam kurz. Zapytaj też o rodzaj odkurzacza – akceptowalny jest z filtrem wodnym lub HEPA, odkurzacze starego typu ze zwykłymi workami nie filtrują mikroskopijnych odchodów roztoczy, które podczas odkurzania po prostu są wydmuchiwane z powrotem i mogą wywołać objawy alergii u Twojego dziecka.

- oczyszczacz powietrza (nie mylić z nawilżaczem) – jeśli Twoje dziecko ma silną alergię, a przedszkole spełnia zgodziło się na wprowadzenie powyższych zmian, to zapewne zgodzą się także na wstawienie do sali oczyszczacza. Oczyszczacze powietrza zdecydowanie zmniejszają ilość alergenów w powietrzu i pozytywnie wpływają na samopoczucie dziecka. Niektóre przedszkola może zgodziłyby się pokryć koszt jego zakupu, w innych przypadkach może być konieczny zakup przez rodziców.


Alergia przedszkolaka na detergenty i środki czystości

W przypadku takiej alergii objawy są częściej skórne (alergia kontaktowa), ale mogą wystąpić też objawy ogólne jak katar sienny czy astma. Przy tej alergii konieczny jest dokładne omówienie możliwych zmian z dyrekcją oraz z ekipą sprzątającą. Można powiedzieć, które środki czystości są bezpieczne dla Waszego dziecka i poprosić o ich stosowanie przynajmniej w kilku najbardziej newralgicznych miejscach – stolik dziecka w jadalni, stolik do prac plastycznych, czystość kranów, klamek i toalet, czyli miejsc, gdzie dziecko najczęściej dotyka gołymi rączkami. Wprowadzenie większych zmian (np. zmiana płynu do mycia podłogi) może być niestety dość trudne, ze względu na standardy higieniczne i zaufanie do chemicznych środków dezynfekujących i czyszczących. Na pewno łatwiej podjąć taką dyskusję w przedszkolach ekologicznych, których niestety nadal nie ma zbyt dużo, a opłaty są dość wysokie.

Jak widzicie, wybór przedszkola bezpiecznego dla alergika jest dość trudny i wymaga od rodziców dużej wiedzy na temat alergii ich dziecka oraz zdolności interpersonalnych - wiele rzeczy można ustalić z dyrekcją przedszkola, tak że nawet początkowo niezbyt dobrze rokujące przedszkole, po wprowadzeniu odpowiednich zmian stanie się miejscem przyjaznym Waszemu małemu alergikowi.

Dlatego jeśli Wasze dzieci wciąż chorują, szukajcie przyczyn. Czasem jest to po prostu słabsza odporność, ale nawracające infekcje są typowe także przy alergii. Może to właśnie przedszkole Waszego dziecka jest przyczyną objawów alergii? Pamiętaj, że dziecko spędza tam codziennie co najmniej kilka godzin – jeśli ma tam stale kontakt z alergenami, to jego stan zdrowia będzie się pogarszał i będą go męczyły objawy alergii.

Koniecznie przeczytajcie moją rozmowę z Anią, mamą wspomnianej na początku alergiczki, małej Ewy, myślę że jej doświadczenia mogą pomóc wielu rodzicom. 

alergia przedszkole

W jaki sposób zorientowaliście się, że problem tkwi w przedszkolu? 

Ania: Po raz pierwszy ostre kichanie i katar u Ewy pojawiły się po dwóch tygodniach chodzenia do przedszkola – we wrześniu. Oprócz tego miała kilka zmian na skórze, czerwoną skórę nad ustami, wysypki na nadgarstkach i wypieki w przedszkolu. Ale takie objawy skórne miewała już wcześniej po zjedzeniu jajka, orzechów i kilku innych produktów, więc nie wiązałam tego z alergią wziewną i ściśle z przedszkolem. 

Ponieważ wszyscy straszyli mnie, że pierwszy rok dziecka w przedszkolu to niekończące się choroby, uznałam, że lekkie przeziębienie (sam katar i kaszel bez gorączki) „dopiero” po dwóch tygodniach przedszkola to niezły wynik. Jedyna rzecz, która dała mi wówczas do myślenia, to fakt, że katar, który dotychczas mijał Ewie pod 5-7 dniach, tutaj trwał 2 tygodnie i był na początku bardzo intensywny – lało jej się z nosa. Nigdy wcześniej nie przechodziła tak przeziębienia. Zanim zaczęła chodzić do przedszkola chorowała wyjątkowo rzadko.

Drugi raz taki sam scenariusz kichania i kataru pojawił się po kolejnych 3 tygodniach chodzenia do przedszkola i znów z jednej strony byłam zadowolona z frekwencji mojego początkującego przedszkolaka, a z drugiej, zaskoczona długością trwania „zwykłego” kataru i uciążliwością kaszlu. Ponieważ w listopadzie rodziło nam się kolejne dziecko, a w przedszkolu szalały ospa i mononukleoza, postawiliśmy zatrzymać Ewkę przez cały listopad i grudzień w domu.

W styczniu zaczęła się równia pochyła. Kichanie, a później dwa tygodnie kataru i silnego kaszlu mieliśmy już po dwóch dniach chodzenia do przedszkola. Przez następne cztery miesiące taki scenariusz pojawił się łącznie siedem razy. Zawsze po dwóch-trzech dniach pobytu w przedszkolu, zawsze bez gorączki. Ewa przeszła jeszcze w tym okresie ostrą grypę, jelitówkę i zapalenie ucha, po tym jak z niedoleczonym katarem wypuściłam ją do przedszkola.

Pierwszą i jedyną osobą, która zasugerowała nam, że problem może tkwić w przedszkolu i że jest to prawdopodobnie pleśń, była polecona przez koleżankę pediatra, do której przyszliśmy z grypą Ewy i której przy okazji opowiedziałam o naszych perypetiach katarowych. Zdecydowanie zaleciła nam przestać posyłać tam córkę, gdy odwiedziliśmy ją ponownie podczas szóstego epizodu kataru i osłuch oskrzeli Ewy wypadł bardzo źle (początki astmy). Wtedy postanowiliśmy dać ostatnią szansę przedszkolu i puścić do niego Ewę ostatni raz. Okazało się, że chociaż jest maj i piękna pogoda, katar znów pojawił po dwóch dniach. Więcej nie eksperymentowaliśmy. 

Moja wizyta w przedszkolu i rozmowa z przedszkolankami też nie rozjaśniła sytuacji. Pytałam, czy inne dzieci w grupie maja podobne objawy jak Ewa – raczej nie (później przypadkowo dowiedziałam się, że grupa Ewy była uznawana za najbardziej chorowitą w całym przedszkolu). Wykluczyłam wpływ roztoczy, bo w salach było naprawdę czysto, pluszowych zabawek bardzo mało, a wykładzina nowiutka. Panie przyznały, że łazienki dawno nie były remontowane i że remont planowany jest w najbliższe wakacje, ale gołym okiem nie było tam widać grzybów. Rozważałam jeszcze wpływ chemii (farb lub środków czystości), bo one również uczulają Ewę. Ale ponieważ chemiczne środki czystości stosowane są pewnie we wszystkich przedszkolach, zmiana placówki prawdopodobnie nie rozwiązywałaby wówczas problemu.

Czy robiliście dziecku testy alergiczne? Jeśli tak, to czy coś wykazały?

W styczniu feralnego roku (po trzecich urodzinach Ewy) rozpoczęłam z córką serię wizyt u różnych alergologów, szukając dobrego lekarza i rozwiązania gnębiącej mnie zagadki. Niestety trafiałam na słabych alergologów. Najgorsza lekarka przekonywała mnie, że świsty w oskrzelach, które właśnie słyszy to zapalenie oskrzeli (choć Ewa nie miała gorączki) i wypisała receptę na antybiotyk. Na szczęście nasza wspaniała pediatra następnego dnia dokładnie zbadała Ewę, wykluczyła zapalenie oskrzeli i wyprowadziła Ewę z tego stanu za pomocą sterydów wziewnych.

Robiliśmy z krwi (panel podstawowy) i skórne wziewne. W obydwu testach wyszła silna alergia na brzozę, olchę i leszczynę. W skórnych dodatkowo delikatne uczulenie na roztocza kurzu. W żadnych testach nie wyszła alergia na pleśnie (grzyby). Oprócz tego kilka alergii pokarmowych: na białko i żółtko kurze, na orzechy laskowe, ziemne, dorsza. 

Nasza wspaniała pediatra wyjaśniła nam, że w testach jest tylko kilka antygenów pleśni i grzybów, podczas gdy w przyrodzie są ich dziesiątki. I to, że w testach nie wychodziła Ewie alergia na żadne grzyby, nie świadczy o tym, że takiej alergii nie ma. 
Teraz rozumiem, że reakcja Ewy na pleśń w przedszkolu, była znacznie silniejsza od stycznia do maja niż na jesieni, najprawdopodobniej ze względu na pylenie leszczyny, olchy i brzozy w tym czasie, co dodatkowo nasilało objawy.

Na co zwracaliście uwagę szukając nowego przedszkola dla Ewy?

Na to, żeby nie znajdowało się w piwnicy (jak wiele prywatnych przedszkoli w naszej dzielnicy), ani w budowanych na przełomie lat 70-80 typowych dla Warszawy budynkach szkolno-przedszkolnych bez piwnic (poprzednie feralne przedszkole znajdowało się właśnie w takim budynku). Nowe przedszkole Ewy mieści się w budynku z lat 90tych (na parterze, I i II piętrze). Na jego stronie widniała informacja o tym, że zainstalowano w nim specjalny nowoczesny system wentylacji (ale nie jest to oczywiście klimatyzacja!). Jako matka dziecka uczulonego na pleśń, wiem też, że klimatyzacja nie jest najlepszym rozwiązaniem, dodatkowo nawilżaczy powietrza powinno się unikać jak ognia…

Czy w nowym przedszkolu bez problemu mogliście sprawdzić czy nie ma pleśni itp.?

Zostałam po nowym przedszkolu oprowadzona. Dostaliśmy też możliwość posyłania do przedszkola Ewy przez miesiąc próby, żeby sprawdzić jak reaguje na to nowe miejsce. Ciężko jednak sprawdzić czy w przedszkolu nie ma pleśni – w poprzednim feralnym przedszkolu też jej nie mogłam znaleźć. Być może można skorzystać z usług specjalnych firm odgrzybiających, ale tego nie próbowałam.

A teraz najważniesze pytanie - czy w nowym przedszkolu Ewa przestała chorować?

Tak! Zmiana przedszkola to było najlepsze, co mogliśmy dla Ewy zrobić. Ma świetną frekwencję w przedszkolu (chodzi już do niego prawie półtora roku). Niestety po tamtych seriach kataru i świstach w oskrzelach, a być może także z powodu wieku, alergia Ewy pogłębiła się i córka znacznie silniej niż przed trzecim rokiem życia reaguje na pyłki, chemię i niektóre pokarmy. Ktoś mógłby spytać czemu zwlekaliśmy tak długo ze zmianą przedszkola. Było kilka powodów. Po pierwsze Ewa dostała się do bardzo dobrego publicznego przedszkola, które miało świetne opinie. Wydawało mi się to niemożliwe, żeby w takim miejscu występował jakiś silny alergen. Poza tym było nam żal rezygnować z publicznego przedszkola.
Nie pomagało też to, że wszyscy dookoła - od znajomych po rodzinę - ciągle powtarzali, że to normalne i Ewa musi się wychorować. Co gorsza, mówili tak niektórzy alergolodzy.

Co radzisz innym mamom alergików poszukujących przedszkola?

Żeby nie myślały, że posyłając dziecko do dobrego przedszkola publicznego mogą spać spokojnie. ;)
Żeby nie dały sobie wmówić, że jeżeli dziecko choruje ciągle - znacznie częściej niż chorowało przed przedszkolem, że to jest normalne i musi się wychorować.
I żeby w razie czego nie bały się zmiany przedszkola. Nasza Ewka się szybko zaaklimatyzowała w nowym miejscu i wreszcie w pełni może korzystać z przedszkola i spędzać czas z dziećmi.


Historia Ewy na szczęście zakończyła się pozytywnie - ale ile jest dzieci, które mogą być uczulone na swoje przedszkola? Bądźcie czujni, nie obawiajcie się zadawać pytań dyrekcji i przedszkolankom, macie prawo wiedzieć, jakie warunki są w przedszkolnych salach.

A jak wygląda sytuacja w Waszych przedszkolach? Czy mieliście jakieś problemy związane z obecnością alergenów? 

Zachęcam do dyskusji w komentarzach!

Miejmy nadzieję, że w większości przedszkoli grzyby można będzie znaleźć tylko w takiej formie :)

pleśń w przedszkolu

Ten post dotyczy przede wszystkim alergii wziewnej i kontaktowej, o temacie przedszkola pod katem alergii pokarmowej będę pisać osobno, ponieważ jest to bardzo duży i ważny temat.

Sinlac czy Alerlac - opinia i porównanie składu

2 komentarze
Sinlac czy Alerlac - opinia i porównanie składu

Wielu małym alergikom polecane są kaszki tzw. funkcjonalne – bez mleka, bez glutenu, bez soi– Sinlac lub Alerlac. Oba produkty mają bardzo podobny skład, są między nimi jednak niewielkie różnice. Zobaczcie jak wypada moje porównanie składu tych kaszek.

Uwaga - obie te kaszki zawierają dużo cukru

Dlatego od razu na wstępie jeszcze dodam, że tego typu kaszek absolutnie nie polecam jako podstawowych kaszek dla małych alergików – zawierają zdecydowanie za dużo cukru (ok 20% cukrów!). Zarówno Nestle Sinlac jak i Bebilon Alerlac zawierają ok 2 łyżeczki cukru w średniej porcji ok 50g takiej kaszki. Są przez to bardzo słodkie w smaku i przyzwyczają maluszka do takiego smaku posiłków. Druga sprawa, to oczywiście fakt, że małe dzieci nie muszą jeść tak dużych ilości cukrów prostych (a już na pewno nie w postaci sacharozy, czyli zwykłego cukru, który jest dodawany do tych kaszek). Jednak mimo zawartości cukru nie przekreślam tych kaszek całkowicie - Aleks czasem dostawał takie kaszki (i nadal się to zdarza).


Alerlac Sinlac opinia

Kiedy zatem warto sięgnąć po kaszki Sinlac lub Alerlac u alergika?

Ja podawałam je głównie w kilku sytuacjach:

  • choroba - jak Aleks był chory, osłabiony i nie miał apetytu. Większość infekcji u niego przebiegało z silnym kaszlem, po którym nawet wymiotował, jak był młodszy takie wymioty od kaszlu zdarzały się czasem kilka razy dziennie (odkrztuszał w ten sposób zalegającą wydzielinę). To sprawiało, że w pierwszych dniach choroby zawsze był osłabiony i nie bardzo miał apetyt, a na stałe posiłki praktycznie nie było możliwości go namówić. W takie dni podstawą jego diety były kaszki i miksowane musy owocowe. Dawałam mu wtedy właśnie kaszki typu Sinlac/Alerlac – były słodkie, wiec w miarę chętnie je zjadał, do tego wiedziałam, że zawierają łatwo przyswajalne węglowodany, białko i witaminy, które chociaż trochę go wzmocnią w czasie choroby. Wtedy zawartość cukru schodziła na dalszy plan.

  • wyjazdy – na wakacjach kombinowanie z dietą nie zawsze się udaje, czasem więc odpuszczałam szykowanie zdrowych śniadań czy kolacji i synek jadł po prostu kaszkę – zwykle zwykłą, bezcukrową np. z owocami, ale czasem sięgałam też po opisane tu kaszki

  • opieka – czasem Aleksa zostawiałam z kimś, kto nie bardzo radził sobie z karmieniem, a zależało mi żeby Aleks zjadł w miarę wartościowy posiłek bez grymaszenia – taka kaszka byłą łatwa w przygotowaniu, a jej podanie dziecku było bezproblemowe, bo Aleks zawsze chętnie ją zjadał.

Zatem nie polecam tych kaszek jako opcji na codzienny posiłek (ze względu na wysoką zawartość cukrów), ale dopuszczam ich stosowanie jako produkt ułatwiający życie rodzicom alergików w trudnych sytuacjach.



Alerlac skład


Sinlac i Alerlac - dobre dla alergika?


Ogólnie idea tych produktów jest dobra i koncepcja mi się bardzo podoba – zawierają ryż, jako ogólnie rzadko uczulające zboże i źródło wartościowych węglowodanów złożonych, do tego mączka chleba świętojańskiego jako źródło wartościowego białka roślinnego i węglowodanów oraz zestaw potrzebnych dziecku minerałów i mikroelementów. Niewątpliwą zaletą jest także brak w składzie laktozy i podstawowych alergenów (białek mleka, jaj, glutenu., soi….). Tylko ta duża zawartość sacharozy bardzo psuje te produkty – rozumiem, że słodkie kaszki są chętnie zjadane przez małe dzieci, ale może są inne sposoby na poprawę ich smaku? Lub przynajmniej ograniczenie zawartości cukrów przynajmniej o połowę? Próbowałam obu tych kaszek i są naprawdę bardzo słodkie.


Sinlac i Alerlac - porównanie składu



Składnik i komentarz

Nestle Sinlac
Bebilon Alerlac
Mąka ryżowa
(ryż rzadko uczula, ale taka alergia może czasem wystąpić - tu pisałam o alergii na ryż)
mąka ryżowa 54%,
mąka ryżowa (28%), mąka ryżowa częściowo zhydrolizowana (21%), (razem 49%)
Mączka chleba świętojańskiego
(inaczej karob) – naturalny, wartościowy produkt roślinnej o dużej zawartości węglowodanów i białka, rzadko uczula.
mączka chleba świętojańskiego 17%,
mąka z kiełków ziaren chleba świętojańskiego (21%), 
Sacharoza (cukier) – nie powinno jej być w tego typu produktach
sacharoza
sacharoza
Maltodekstryna
(łatwoprzyswajalny węglowodan, źródło glukozy, wysoki IG)
maltodekstryna
maltodekstryna
Oleje – źródło tłuszczów, które są potrzebne w diecie niemowląt, ale niewątpliwie pochodne oleju palmowego są tu sporym minusem
oleje roślinne (oleina palmowa, niskoerukowy rzepakowy, kokosowy, słonecznikowy),
oleje roślinne (palmowy, rzepakowy, słonecznikowy, kokosowy, oleina palmowa)
Syrop glukozowy – źródło glukozy, szybko dostarcza dużej ilości glukozy, niemile widziane w tego typu produktach
syrop glukozowy
-
L- karnityna – m.in. uczestniczy w metabolizmie tłuszczów i węglowodanów
-
L-karnityna
Probiotyk – składnik korzystny
kultury bakterii Bifidobacterium lactis
-
Inne składniki - niekoniecznie tu potrzebne, ale na szczęście nie ma ich zbyt dużo.
regulator kwasowości (kwas cytrynowy)
emulgator
(mono- i diglicerydy kwasów tłuszczowych estryfikowane kwasem cytrynowym)

WITAMINY
Zawartość w 100g
Zawartość w 100g
Witamina C
65mg
65mg
Witamina A
410 µg
280 µg
Witamina D
4,5 µg
5 µg
Witamina E
2,5 mg
2,4 µg
Witamina B1
0,9mg
0,8mg
Witamina B2
0,34 mg
-
Niacyna
3mg
3mg
Witamina B6
0,26mg
0,35mg
Kwas foliowy
20 µg
100 µg
Witamina B12
0,8 µg
0,7 µg
Biotyna
20 µg
5  µg
Kwas pantotenowy
1,1 µg/100g
1,6 µg
Witamina K
-
9,9  µg
SKADNIKI MINERALNE
Zawartość na 100g
Zawartość na 100g
Węglan wapnia
wapń 530mg
wapń  560mg
Sód – mniej sodu wskazane jest u dzieci np. z problemami z nerkami
sód 115mg
(zawiera fosforan sodu)
sód 7mg
(nie zawiera fosforanu sodu)
dwufosforan żelazowy
żelazo 8 mg
żelazo 7,9
siarczan cynku
cynk 5,6 mg
cynk 6,3mg
jodek potasu
jod 55 µg
jod  90 µg  
siarczan miedzi
-
miedź  0,5mg
WARTOŚĆ ODŻYWCZA
Na 100g
Na 100g
Wartość energetyczna
425 kcal
421 kcal
tłuszcze
10 g (w tym nasycone 4,9g)
9,0g (w tym nasycone 3,2g)
węglowodany
68,8 g (w tym cukry 19,2g)
66g (w tym cukry 20g)
błonnik
2,8 g
6g
Białko
13,5 g
16g
sól
0,3 g
0,02
INNE INFORMACJE


Masa netto
500g
400g
Cena
 ok 18-22zł
 ok 15-19zł




























































Który z tych produktów wybrać – Sinlac czy Alerlac?


Tak naprawdę różnią się one minimalnie – jeśli chodzi o potencjał alergizujący to w zasadzie są takie same. Może się zdarzyć uczulenie na ryż lub na mączkę chleba świętojańskiego – wtedy żaden z tych produktów nie będzie się nadawać do wprowadzenia do diety alergika. U Aleksa początkowo właśnie alergia na ryż wykluczyła tego typu kaszki z diety, dopiero jak był starszy to alergia na ryż mu przeszła i mogłam wprowadzić je do diety. Pozostałe składniki tych produktów (czyli minerały i witaminy) praktycznie nie mają możliwości żeby wywołać alergię. W Sinlacu na pewno na plus jest zawartość probiotycznych bakterii, jednak nie jest podana ich ilość. Alerlac za to zawiera mąkę ryżową częściowo zhydrolizowaną, co sprawia że węglowodany są lepiej przyswajalne, co może mieć znaczenie dla dzieci z poważniejszymi problemami ze strony jelit. Zawiera też znacznie mniej sodu, co może mieć znaczenie przy stosowaniu tego produktu np. u dzieci z chorobami nerek. W obu produktach na plus jest to, że nie zawierają syropu glukozowo-fruktozowego, który jest prawdziwą plagą dzisiejszych czasów (już lepszy jest zwykły cukier). Była jeszcze taka podobna kaszka z firmy Bobovita – Minima, ale zniknęła ze strony producenta. Gdyby się jednak pojawiła to postaram się uzupełnić tabelkę. Tak naprawdę decyzję musicie podjąć sami – u nas obie te kaszki sprawdzały się podobnie, żadna nie zyskała miana zwycięzcy.

A na co dzień dla waszych małych alergików polecam po prostu kaszki zbożowe – bez mleka i bez dodatku cukru - tutaj przygotowałam dla Was zestawienie ponad 70 takich kaszek – bez mleka i bez dodatku cukru. 

Uprzedzając Wasze wątpliwości - najlepiej oczywiście kaszki przygotowywać całkiem samemu, po prostu z różnego rodzaju kaszy lub płatków, starałam się tak robić, ale wiem, że nie każdy ma na to czas i czasem mamy chcą sobie ułatwić życie, stąd gotowe kaszki dla niemowląt zawsze były i będą popularnym produktem. Kaszki bez cukru i bez mleka w dobrej cenie możecie znaleźć np. tutaj.

Dajcie znać w komentarzach jaka jest Wasza opinia i jakie kaszki używacie u małych alergików.


Sinlac skład

no
no