.
no
no

Jak jeść mniej pszenicy - prosty plan dla opornych - krok nr 1

2 komentarze
Jak jeść mniej pszenicy - prosty plan dla opornych - krok nr 1
Od kilku lat podejmuję mniej lub bardziej udane próby ograniczenia ilości pszenicy w mojej diecie. Zarówno takie bardzo radykalne, jak i stopniowe - wszystkie jednak bardzo szybko kończyły się niepowodzeniem. Postanowiłam dlatego podzielić się swoją kolejną próbą z Wami - liczę, że wtedy będzie łatwiej przestrzegać diety. Zachęcam też do dołączenia, jeśli macie takie zalecenia lekarskie lub po prostu chcecie jeść mniej pszenicy na co dzień - mój plan jest bardzo łatwy i stopniowy. Tym razem jest bardzo przemyślany i mam nadzieję, że zakończy się sukcesem. Trzymajcie kciuki! Nie będzie to na pewno typowa dieta bez pszenicy, ale chcę znacznie ograniczyć jej ilość w mojej diecie.

makaron bez pszenicy

Dlaczego chcę ograniczyć ilość pszenicy w diecie?

Na wstępie podkreślę - tu nie chodzi o modę - akurat podążanie za modą nie jest w moim stylu, a wiele osób rezygnuje całkowicie z pszenicy lub ogólnie glutenu pod wpływem mody na “gluten free”. Moje powody, dla których chcę ograniczyć ilość pszenicy w diecie są jednak bardziej racjonalne i myślę, że dość istotne: 

  • lepsze samopoczucie - to chyba moja najważniejsza motywacja - gdy jem mało pszenicy po prostu lepiej się czuję, mam więcej energii, łatwiej mi jest rano wstać, nie czuję się wciąż zmęczona i ociężała.
  • problemy z cerą - w okresach, gdy ograniczałam pszenicę miałam zdecydowanie mniej problemów z cerą
  • urozmaicanie diety - jedzenie dużej ilości pszenicy nie jest zdrowe (podobnie jak innych produktów( - nasza dieta musi być urozmaicona, żeby mogła dostarczać nam wszelkich witamin i minerałów. Jeśli pszenica stanowi podstawę naszej diety, to brakuje wtedy miejsca na inne wartościowe zboża, a często sie zdarza, że sięgamy po produkty z pszenicą nawet 5 razy dziennie! Dodatkowo jedzenie w kółko tego samego może prowadzić do rozwoju alergii na dany składnik diety.
  • uzależnienie - mam czasem poczucie, że jestem uzależniona od pszenicy - chrupiące bułki czy słodkie wypieki najlepiej mi smakują, gdy są zrobione ze zwykłej pszenicy, uwielbiam kajzerki, bagietki...i denerwuje mnie, że nie potrafię z nich tak po prostu zrezygnować. To trochę jak nałóg, a nie chcę być uzależniona od czegokolwiek, więc chcę to zmienić. 
  • alergia - nie mam co prawda alergii na pszenicę, ale mam alergię an pyłki zbóż i traw, a one wszystkie reagują ze sobą krzyżowo. W okresie pylenia staram się ogólnie jeść trochę mnie zbóż, licząc, że okres pylenia przebiegnie wtedy u mnie łagodniej.
  • zdrowie - do tego oczywiście dokładam wszelkie zdrowotne korzyści z ograniczania pszenicy w diecie, o których powstały tysiące publikacji i książek, więc nie będę tutaj powtarzać tego co inni napisali ( m.in. wpływ na rozwój cukrzycy, problemów hormonalnych, chorób autoimmunologicznych, otyłości…)

Jak ograniczyć ilość pszenicy w diecie? Mój plan.


Mój plan zakłada bardzo stopniowe ograniczenie ilości pszenicy w diecie. Zakładam, że po kilku miesiącach po pszenicę będę sięgać już dość rzadko, docelowo chciałabym żeby to było nie częściej niż 1-2 razy w tygodniu. Planuję raz na miesiąc publikować kolejne kroki oraz dzielić się z Wami wynikami tej zmiany na lepsze :-)

Plan jest przemyślany dość dobrze, ponieważ tak jak pisałam, próby “rzucenia” pszenicy podejmowałam już wielokrotnie, ale bez sukcesu. Dlatego tym razem już wiem, co nie zadziała oraz dokładnie przeanalizowałam jakie były przyczyny wcześniejszych porażek. Wiem też dzięki temu, co ma szanse działać. Trzymajcie kciuki :)

Czas zatem na pierwszy krok - rezygnacja z pszennych makaronów

Zamierzam przez najbliższe 30 dni nie jeść pszenicznych makaronów i zastąpić je makaronami z innych zbóż.

Założenia:
  • aktualnie jem makaron 2-3 razy w tygodniu - dość często niestety pszenny (w zupach lub jako dodatek do obiadu, w sałatkach), czasem kukurydziany, orkiszowy i inne.
  • nie jestem smakoszem makaronu, tak więc nie ma dla mnie dużego znaczenia, jaki jem rodzaj makaronu
  • łatwo mogę zmienić makaron na inny, a dania pozostaną w zasadzie takie same, nie muszę modyfikować całego przepisu i tracić czasu na gotowanie skomplikowanych dań
  • makarony z innych zbóż są powszechnie dostępne i nie są drogie - bez problemu można kupić makarony kukurydziane, gryczane, ryżowe. Są też dostępne makarony orkiszowe, ale ze względu na to, że to właściwie też jest pszenica, to je także będę ograniczać
  • rezygnując z pszennego makaronu zjem ok. 200g pszenicy tygodniowo mniej.

dieta bez pszenicy

Makarony bez pszenicy:
-  makarony kukurydziane - dostępne w większości marketów i dyskontów, niedrogie, warto zwracać uwagę żeby były oznaczone jako "bez gmo"
- makaron orkiszowy z amarantusem - orkisz to pierwotna odmiana pszenicy, która ma znacznie lepszy "PR" niż pszenica
- makaron gryczany - mój typ, gryczane makarony są bardzo zdrowe, tylko mają dość intensywny smak
- makaron ryżowo-kukurydziany - łagodny w smaku, delikatny
- makaron z czerwonym ryżem - bardzo fajnie wygląda, jeszcze nie próbowałam, ale zamierzam spróbować :)

Nużeniec czy alergia?

2 komentarze
Nużeniec czy alergia?

Nużeniec (Demodex) to kuzyn roztoczy domowych, należy do podgromady roztocze. W skórze ludzi mogą występować dwa gatunki nużeńca - nużeniec ludzki (Demodex folliculorum) lub nużeniec krótki (Demodex brevis).

Jest mikroskopijny, ma zaledwie 0,3-0,4mm długości. Jest to pasożyt człowieka, który obecny jest w skórze większości z nas - ok 60-80% osób dorosłych jest bezobjawowymi nosicielami. Wraz z wiekiem liczba pasożytów w skórze wzrasta, a u osób po 70tym roku życia nużeniec występuje już powszechnie. Tematem nużycy zainteresowałam się jakiś czas temu, ponieważ często jej objawy są mylone z alergią, szczególnie w przypadku nużycy ocznej, której symptomy bywają bardzo podobne do alergicznego zapalenia spojówek.

Nużeniec u dziecka?

Demodex u dzieci występuje znacznie rzadziej, ponieważ ich skóra nie produkuje tak dużej ilości sebum, którym odżywia się ten pasożyt. Poza tym rodzice często dbają o higienę dziecka i jego otoczenia bardziej niż o swoją, dziecko zawsze ma swój osobny ręcznik, używa swoich kosmetyków, jego pościel jest częściej prana - to wszystko także przyczynia się do mniejszego występowania nużeńca u dzieci. Jeśli się pojawia to zwykle u dzieci z obniżoną odpornością.


nużyca czy alergia

Gdzie występuje nużeniec?

Pajęczak ten w największej ilości obecny jest w skórze twarzy - okolice nosa, oczu, brwi, na czole, ale też w innych miejscach ciała, gdzie obecna jest duża ilość sebum. W ciągu dnia pozostaje on schowany w skórze, w gruczołach łojowych i mieszkach włosowych, natomiast nocą żeruje na naszej skórze - odżywia się przede wszystkim łojem, czyli lipidami. Dość często są spotykane także w mieszkach włosowych rzęs i brwi. Nużeniec krótki bytuje też w okolicy gruczołów Meiboma (szczególnie tam się namnaża) co powoduje dysfunkcję tych gruczołów i objawy zespołu suchego oka.

Profilaktyka nużycy i preparaty na nużeńca

W celu zmniejszenia ilości nużeńców w naszym otoczeniu konieczna jest wzmożona dbałość o porządek i higienę.

Odkurzanie

Nużeniec przenosi się wraz z kurzem (znajdują się w nim jego jaja) oraz przez skażone ręczniki, ubrania czy pościel. Dlatego podobnie jak w przypadku roztoczy istotne jest regularne odkurzanie oraz zwiększona dbałość o higienę i czystość otaczających materiałów. 

Pranie nie zawsze wystarcza

Likwidację nużeńca z ubrań czy innych materiałów nie jest łatwa - szczególnie jeśli nie można ich wyprać z bardzo wysokiej temperaturze. Pomocny jest wtedy specjalny płyn Allergoff, w którym przed praniem namacza się ubrania, pościel czy inne tkaniny. Składniki płynu likwidują nużeńca, a produkt posiada wszelkie certyfikaty, tak więc można go używać zarówno w przypadku rzeczy należących do dzieci i dorosłych.

Jakie rzeczy szczególnie warto prać z zastosowaniem płynu Allergoff:
  • Pościel i poduszki - nasza twarz ma z nimi kontakt całą noc.
  • Czapki, szaliki - także trzeba je regularnie prać i zdezynfekować, gdyż dotykają bezpośrednio naszej twarzy
  • Używane ubrania - rzeczy dla siebie lub dzieci “po znajomych”, a już na pewno te kupione w second handzie.

allergoff płyn

Zwiększona higiena osobista

Istotne jest także ograniczenie liczby nużeńców bytujących na naszej skórze - przemywanie skóry specjalnymi środkami zalecanymi przez lekarza lub farmaceutę, a w przypadku zaskórników ich usunięcie np. poprzez regularne stosowanie peelingu. Kąpiele w specjalnych środkach i dokładne oczyszczanie skóry, częste (nawet codzienne) zmienianie ręczników, ubrań i pościeli. Trzeba pilnować także, żeby każdy domownik używał wyłącznie swoich przyborów toaletowych, ręczników itd. Należy unikać używania testerów w drogeriach lub kosmetyków wspólnie z innymi osobami. Ważne jest także częste mycie rąk.

Jakie są objawy nużycy?

Obecność nużeńca w skórze zwykle przebiega bezobjawowo, jednak w niektórych przypadkach ten pasożyt wywołuje nużycę (demodekozę), którą dość trudno jest zdiagnozować i leczyć - objawy są zwykle niewielkie i często są mylone z innymi problemami skórnymi.
Do rozwoju objawów najczęściej dochodzi przy dużej inwazji lub u osób wrażliwych, z problemami skórnymi (np. łojotokowym zapaleniem skóry, trądzikiem, zaburzeniami hormonalnymi) lub ze słabszą odpornością skóry, w grupie ryzyka są niestety także alergicy.
Negatywne skutki działania nużeńca wynikają przede wszystkim z obecności jego odchodów, które gromadzą się w gruczołach łojowych i torebkach włosowych. Objawy mogą rozwijać się latami - zazwyczaj w postaci stanów zapalnych gruczołów łojowych i mieszków włosowych, świądu i ropni. Skutkiem jego bytowania mogą być także nieestetyczne wągry czy zaskórniki oraz nadkażenia bakteryjne skóry, trądzik różowaty. Jeszcze większy problem pojawia się, gdy dojdzie do uczulenia na odchody nużeńca, prowadzi to bowiem do odczynów alergicznych i nasilenia zmian skórnych, a także jeszcze większych trudności w diagnostyce i leczeniu. W wielu przypadkach niezmiernie trudno jest odróżnić alergię od nużycy, szczególnie, że u alergików może po prostu dochodzić do nadmiernego namnażania tych pasożytów w skórze. Te dwa schorzenia mogą niestety nawzajem potęgować swoje objawy, a leczenie jest mocno utrudnione. Dobry dermatolog powinien jednak sobie poradzić także z takim problemem, warto jednak zgłosić się do takiego, który nie bagatelizuje problemu nużycy.

Nużyca oczna

Inna formą nużycy jest nużyca oczna, która prowadzi do zapalenia brzegów powiek. Podobnie jak przy nużycy skórnej początkowo jest to bezobjawowe i może rozwijać się latami. Jednak ciągłe namnażanie się nużeńca prowadzi stopniowo do zaburzenia funkcji gruczołów Meiboma i przewlekłego zapalenia brzegów powiek. Wtórnie do działania nużeńca może dochodzić do zespołu suchego oka, gdyż gruczoły Meiboma odpowiadają za prawidłowe nawilżenie oczu - pojawiają się więc typowe objawy zespołu suchego oka jak suchość, pieczenie, świąd, dyskomfort, światłowstręt a nawet zaburzenia widzenia. W zaawansowanych przypadkach na brzegach powiek widoczne są złuszczenia i trudna do usunięcia wydzielina.
Często te objawy są bardzo podobne do alergicznego zapalenia spojówek - pieczenie, świąd, zaczerwienienie, nadwrażliwość i suchość oka pojawiają się nadkażenia bakteryjne np. w postaci jęczmienia.
Przy tego typu objawach lekarze zwykle zalecają standardowe leki objawowe np. krople nawilżające czy leki przeciwalergiczne, jednak objawy nie ustępują. Dopiero brak poprawy skłania lekarzy do poszerzenia diagnostyki. Moja ciocia miała właśnie dokładnie taki problem - przez kilka miesięcy dokuczał jej świąd oczu, łzawienie, miała zaczerwienione okolice oczu. Okuliści przepisywali jej różne krople z antybiotykami i sterydami, alergolog z kolei podejrzewał uczulenie i kazał odstawić większość kosmetyków, a poprawy nadal nie było. Dopiero kolejny okulista zrobił dodatkowe badanie pod kątem nużeńca - wynik był dodatni. Leczenie co prawda trwało długo, ale przyniosło dobre efekty.

Diagnostyka nużeńca

Konieczne jest badanie pod mikroskopem - bada się torebki włosowe (rzęs, brwi), zeskrobinę zmian skórnych. Niestety badanie nie jest zalecane zbyt często, na szczęście koszt nie jest wysoki można go wykonać samemu. W dniu badania nie powinno się stosować żadnych kosmetyków, nie oczyszczać skóry twarzy. 

Czy nużycą można zarazić się od psa?

Nie, nużeniec ludzki występuje u ludzi, u psów może też występować nużeniec psi (Demodex canis), ale jest on niegroźny dla ludzi. Można natomiast niezwykle łatwo zarazić się nużycą od innych ludzi, nawet przez podanie ręki.

Allergoff płyn - na nużeńca, roztocza i inne pasożyty i alergeny wziewne.

W trakcie leczenia nużycy oraz zapobiegawczo warto stosować preparat Allergoff do prania - jest bardzo skuteczny i łatwy w stosowaniu. Doskonale likwiduje nużeńce, ale też inne pasożyty i roztocza - czyli przede wszystkim roztocza kurzu domowego. Ja co prawda nie mam problemów z nużycą, ale ponieważ miewam różne problemy skórne wynikające z alergii, a do tego mam alergię na roztocza kurzu domowego, raz na kilka prań do pościeli i ubrań stosuję płyn Allergoff.
allergoff płyn opinie

Co mnie przekonało do tego preparatu?

  • płyn działa nawet przy praniu w niskiej temperaturze - a nie wszystkie ubrania mogę prać w wysokiej temperaturze, która likwiduje roztocza. 
  • neutralizuje alergeny - nie tylko alergeny roztoczy, ale też pyłki roślin czy alergeny zwierzęce 
  • chroni tkaniny przez okres około miesiąca - mam więc pewność, że uprana pościel nie zostanie od razu skolonizowana przez kolejne roztocza (oprócz tego regularnie stosuję też Allergoff Spray, o którym pisałam już wcześniej) 
  • likwiduje też inne pasożyty jak wszy czy świerzbowce - a u nas w przedszkolu już od kilku miesięcy wisi kartka o konieczności sprawdzania dzieciom głów, z powodu zdarzających się wszy ;-) 
  • dobra wydajność - na jedno duże pranie wystarcza 1 ampułka 
Allergoff płyn jest dostępny w aptekach, ale podobnie jak inne ciekawe produkty z linii Allergoff można też kupić go w sklepie producenta.

Odnośnie wszy to warto pamiętać, jest jest to problem dość powszechny. Kiedyś mi się wydawało, że ten problem dotyczy tylko osób, które żyją w bardzo złych warunkach higienicznych i nie dbają o czystość osobistą. Tymczasem w większości przedszkoli, zarówno państwowych jak i prywatnych, kilka razy w roku pojawia się informacja o wszach u dzieci - zalecane są wtedy regularne przeglądy głowy, co szczególnie trudne jest u dzieci z bujną czupryną. Na szczęście można się ich dość łatwo pozbyć - są specjalne preparaty, bezpieczne dla dzieci np. ten.

preparaty na nużeńca

allergoff na roztocza

Przeczytaj także:

Targi Ekocuda - relacja

5 komentarzy
Targi Ekocuda - relacja
Setki ekologicznych i naturalnych kosmetyków w jednym miejscu? Tylko na targach Ekocuda :-)
W tym roku miałam przyjemność odwiedzić te targi - wiedziałam, że liczba wystawców będzie duża, ale nie spodziewałam się aż takiej ich liczby.
Stoiska z ekologicznymi i naturalnymi kosmetykami zajmowały 2 piętra. Każdy mógł znaleźć coś dla siebie - były tam zarówno proste kosmetyki jak mydła w kostce czy naturalne oleje, jak i złożone kosmetyki o bogatym, ale naturalnym składzie. Dopełnieniem były stoiska z kolorowymi kosmetykami, które także mogą mieć dobry skład i jednocześnie właściwości upiększające.


Dlaczego warto było się wybrać na targi Ekocuda?

Przede wszystkim można zobaczyć, ze rynek kosmetyków naturalnych rozwija się bardzo prężnie, nie są to już kosmetyki niszowe, są już powszechnie dostępne w wielu drogeriach czy nawet niektórych marketach.
Dodatkowo oprócz kosmetyków byli także wystawcy oferujący naturalne środki czystości - alternatywa dla osób, które nie chcą stosować chemicznych środków, a soda i ocet nie są dla nich wystarczające. Niestety nie miałam tyle czasu, żeby porozmawiać z każdym z wystawców, ale udało mi się przyjrzeć kilku ciekawym markom, których wcześniej nie znałam.

Niewątpliwą zaletą targów była możliwość obejrzenia i przetestowania różnych kosmetyków w jednym miejscu - zapach, konsystencja, te kwestie też przecież mają znaczenie przy wyborze dobrego kosmetyku. Można było też oczywiście od razu zakupić produkty, w wielu przypadkach po atrakcyjnych cenach.

Cieszę się, że coraz więcej osób stara się dbać o siebie i swoje otoczenie ograniczając stosowanie składników chemicznych - może dzięki temu epidemia alergii zacznie kiedyś przemijać. Mam nadzieję, ze będę miała okazję wybrać się na kolejną edycję Ekocuda - a odbędzie się ona już niebawem, wiosną 2018 roku

targi ekocuda

ekocuda targi

ekocuda

ekocuda

ekocuda targi

targi ekocuda

ekocuda
.

Co zrobić z choinką po świętach?

Brak komentarzy
Co zrobić z choinką po świętach?

Sztuczna choinka - czy wyrzucić ją na śmietnik?


Jeśli już masz sztuczną choinkę, to nie wyrzucaj jej - święta ze sztuczną choinką niczym się nie różnią od świąt z żywą choinką, najważniejsza jest w końcu miła rodzinna atmosfera. 

Jednak jeśli dopiero stoisz przed wyborem choinki, to zakup sztucznej choinki z punktu widzenia dbania o środowisko nie jest dobry. 

Produkcja sztucznych choinek powoduje emisję zanieczyszczeń nieprzyjaznych środowisku, zwykle prowadzona jest w Chinach, gdzie troska o środowisko jest na bardzo dalekim planie. Dodatkowo towar musi być transportowany przez tysiące kilometrów, wymagając zużycia paliwa. 
Oprócz produkcji fatalnie wygląda także utylizacja takich choinek - zrobione są zwykle z wielu różnych materiałów i są trudne do recyclingu, zwykle lądują więc w kontenerze jako odpady zmieszane, a następnie na wysypisku lub w spalarniach śmieci, przyczyniając się do pogorszenia jakości i tak już zanieczyszczonego powietrza. 

Sztuczna choinka - upcycling

Jeśli chcesz się pozbyć swojej sztucznej choinki, zamiast wyrzucać ją na śmietnik spróbuj ją przetworzyć - może uda Ci się wykonać z jej gałązek świąteczne stroiki lub wieniec na cmentarz? Można też pokusić się o wykonanie ze starej choinki zupełnie nowego drzewka o mniejszych rozmiarach i gęstych gałązkach. Drugie życie takiej choinki może być bardzo ciekawe. Pocięte “igliwie” sztucznej choinki może też przydać się do ciekawych prac plastycznych.


Żywa choinka - naturalny wybór


Żywa choinka sprawia, że święta zyskują naturalny zapach lasu. Jest to niewątpliwie zaleta żywego drzewka. Jednak na tym się nie kończy - żywa choinka jest po prostu bardziej ekologiczna. Obecnie choinki bardzo rzadko są kradzione z lasów - kupowanie żywej choinki nie wpłynie więc negatywnie na liczbę drzew w naturalnych lasach. Choinki dostępne na rynku zazwyczaj uprawiane są na plantacjach - niewiele różnią się wiec od uprawy innych roślin. W miejsce ściętych choinek sadzone są po prostu nowe. Choinki rosną na plantacjach latami - i w tym czasie przyczyniają się do oczyszczania powietrza tak jak drzewka iglaste naturalnie rosnące w lasach. Można całą rodziną wybrać się na taką plantację i wybrać swoją wymarzoną choinkę - wiadomo wtedy, ze taka świeżo ścięta postoi naprawdę długo. Plantacje choinek są to w zasadzie niewysokie młodniaki, które świetnie oczyszczają powietrze. Choinki dostępne w punktach sprzedaży w miastach są kupowane albo bezpośrednio z nadleśnictwa, albo od prywatnych plantatorów. Jeśli masz wątpliwości, czy sprzedawca posiada choinki z legalnego źródła po prostu zapytaj o źródło ich pochodzenia i dokumenty. Uczciwy sprzedawca na pewno bez problemu je pokaże.

gdzie wyrzucić choinkę
Nieważne czy żywa czy sztuczna - zawsze sprawia, że pojawia się magia Świąt.

Gdzie wyrzucić choinkę po świętach?

Utylizacja uschniętych choinek po świętach jest możliwa na wiele sposobów - w miastach często organizowane są zbiórki choinek, zbierane są one przez miasto i wykorzystywane np. do spalania w elektrociepłowniach, dostarczając energii podobnie jak węgiel, lub przetwarzane są na organiczny nawóz. Ważne jest wiec, żeby nie wyrzucać choinki do kosza, tylko poczekać na zbiórkę odpadów zielonych lub dowiedzieć się, gdzie w naszym mieście organizowana jest zbiórka.

Choinka w doniczce - nie trzeba jej wyrzucać po świętach


Można też kupić choinkę w sklepie ogrodniczym w doniczce. Pamiętaj tylko, że taka większa choinka w doniczce jest bardzo ciężka - donica musi być duża, żeby zmieścić system korzeniowy drzewka. Te w małych doniczkach mają zwykle pocięty system korzeniowy, więc po świętach i tak uschną. Zakup choinki w doniczce wydaje się jednak idealnym rozwiązaniem - po świętach możemy choinkę po prostu posadzić na działce lub podarować komuś kto ma ogród. Jeśli nie mamy działki, a drzewko nie jest zbyt duże może tez stanowić całoroczną ozdobę naszego balkonu. W Internecie prowadzone są też akcje, w których można choinkę w doniczce oddać komuś, kto ma możliwość ją zasadzić.

A jaka choinka jest lepsza dla alergików? O tym napiszę już wkrótce :)


Gdzie wyrzucić choinkę po świętach

Numer ICE w telefonie - konieczny nie tylko przy alergii

Brak komentarzy
Numer ICE w telefonie - konieczny nie tylko przy alergii

Alergicy są narażeni na potencjalne stany zagrożenia życia częściej niż zdrowe osoby. Najniebezpieczniejszy jest oczywiście wstrząs anafilaktyczny, który przy braku udzieleniu odpowiedniej pomocy medycznej może spowodować śmierć.



Większość alergików, u których może wystąpić wstrząs anafilaktyczny posiada przy sobie adrenalinę w automatycznej strzykawce, która w takich stanach może uratować życie. Co jednak jeśli wstrząs rozwinie się nagle i nie zdążymy sięgnąć do torby po strzykawkę lub po prostu nie będziemy jej mieć przy sobie? Osoby postronne oczywiście nie są w stanie stwierdzić, że dana osoba padła ofiarą anafilaksji, a żeby uratować życie liczy się każda sekunda. Jeśli ratownicy medyczni dojadą na miejsce, to także zanim postawią diagnozę i zdecydują o konieczności podania adrenaliny, przygotują leki mijają kolejne cenne sekundy.

ICE alergia

ICE - In Case of Emergency - numer telefonu do bliskiej osoby


Każdy z nas posiada jednak przy sobie telefon - i on może pomóc uratować życie. Jeśli po poinformowaniu pogotowia ratunkowego osoba znajdzie wśród kontaktów numer oznaczony jako ICE (skrót od "in case of emergency") to warto na niego zadzwonić i poinformować bliską osobę poszkodowanego o sytuacji - wtedy na pewno powie ona że pacjent ma alergię i może to być wstrząs anafilaktyczny. Taka informacja może bardzo pomóc ratownikom, gdy dojadą już na miejsce i skróci czas konieczny do podania leków.

Posiadanie numeru ICE w telefonie znacznie też ułatwia służbom medycznym czy policji kontakt z bliskimi poszkodowanego w razie potrzeby. Szybki kontakt z bliską osobą umożliwia uzyskanie dodatkowych na temat zdrowia, chorób przewlekłych i innych cennych danych.

ICE jest oznaczeniem ogólnoeuropejskim, więc może być przydatny także podczas pobytu za granicą

Koniecznie dodaj dane kontaktowe oznaczone "ICE" do swojego telefonu


Jeśli jeszcze nie wpisałeś do swojego telefonu kontaktu do bliskiej osoby jako ICE - zrób to teraz.


UWAGA - jeśli masz telefon chroniony przed blokadą wpisanie numeru ICE do kontaktów nic nie da, bo nikt postronny nie odblokuje twojego telefonu. Rozwiązaniem może być zapisanie tego numeru jako elementu tapety na telefonie. Niektóre modele telefonów umożilwiają też dodanie numeru ICE w taki sposób, że dostęp do niego jest możliwy bez odblokowania telefonu. Innym pomysłem jest zapisanie numeru na naklejce z tyłu telefonu, warto wtedy dopisać informację o alergii i anafilaksji.

Mam nadzieję, że nigdy nie będziecie musieli korzystać z tych opcji, ale lepiej być przygotowanym.

ICE alergia anafilaksja


Kalprotektyna przy stanach zapalnych jelit, alergii i nietolerancji pokarmowej.

2 komentarze
Kalprotektyna przy stanach zapalnych jelit, alergii i nietolerancji pokarmowej.
Alergicy borykają się z różnymi problemami, nie tylko katar, kaszel czy zmiany skórne, ale często też problemy jelitowe - szczególnie przy alergii pokarmowej. Czasem te objawy mogą oznaczać też poważniejsze choroby niż alergia - dlatego przy dolegliwościach ze strony przewodu pokarmowego warto upewnić się, czy bóle brzucha czy biegunki na pewno nie wynikają z poważniejszej choroby niż alergia pokarmowa.

Obecnie coraz więcej laboratoriów oferuje specjalistyczne testy ELISA, które określają stężenie kalprotektyny w kale. Pomagają one w bezinwazyjny sposób potwierdzić lub wykluczyć stan zapalny jelit. 


Co to jest kalprotektyna?

Jest to marker, którego stężenie wzrasta m.in. w zmianach zapalnych ale też nowotworowych. Należy ona do białek S100, składających się z dwóch podjednostek, które tworzą kompleks heterodimerów. Występuje ona przede wszystkim w neutrofilach. Podczas procesów zapalnych, pobudzone neutrofile wydzielają kalprotektynę, która jest czynnikiem antyproliferacyjnym oraz przeciwbakteryjnym.

Kalprotektyna hamuje metaloproteinazy bakteryjne, ogranicza także przyleganie pategennych bakaterii do śluzówki jelita, stąd jej stężenie wzrasta także przy infekcjach jelitowych. Co istotne powoduje ona także migrację neutrofili do miejsca w którym toczy się stan zapalny. Kalprotektyna zwiększa ponadto zdolność neutrofili do fagocytowania, czyli "zjadania" chorobotwórczych bakterii.

Badanie stężenia kalprotektyny w kale umożliwia odróżnienie poważniejszych schorzeń jelit od zespołu jelita drażliwego (IBS) i innych mniej poważnych schorzeń jak np. alergia pokarmowa, które jednak także powodują przykre dolegliwości jak biegunki czy bóle brzucha. Takie badanie może w pewnych sytuacjach ograniczyć konieczność wykonywania kolonoskopii, która nie jest zbyt przyjemnym badaniem ;-)


Co daje badanie kalprotektyny w kale?

W dużym skrócie - dzięki badaniu poziomu kalprotektyny można odróżnić IBS (czyli zespół jelita drażliwego) lub inne łagodniejsze stany zapalne od poważniejszych stanów zapalnych i chorób jelit np. nieswoistych zapaleń jelit (IBD).
Podczas stanu zapalnego jelit większa liczba leukocytów przedostaje się do światła jelita, przez co zwiększa się też stężenie kalprotektyny w kale. Przy łagodnych schorzeniach to stężenie jest niewielkie, natomiast przy poważnych nieswoistych zapalenie jelit (IBD) może dochodzić do znacznego wzrostu stężenia kalprotektyny. IBD czyli nieswoiste zapalenie jelit to grupa poważnych chorób, w której dochodzi do rozszczelnienia bariery jelitowej (rozluźnienie ścisłych połączeń między enterocytami). Wtedy do światła jelit przenika więcej leukocytów i stąd wzrasta stężenie kalprotektyny. To stężenie może wzrastać także przy nowotworach jelit i innych poważnych schorzeniach, dlatego nie powinno się bagatelizować nieprawidłowego wyniku i postępować zgodnie ze wskazaniami lekarza.


Kalprotektyna - normy

U zdrowych osób kalprotektyna wykrywana jest tylko w śladowych ilościach.
  • Wynik <50 μg/g - oznacza wynik prawidłowy, a dolegliwości mogą wynikać np. z zespołu jelita drażliwego
  • Wynik pomiędzy 50 a 150 μg/g - jest to wynik lekko dodatni, wskazana jest oczywiscie konsultacja z lekarze, warto powtórzyć badanie po kilku tygodniach i obserwować stan. W tym przedziale mogą też mieścić się wyniki osób cierpiących z powodu stanów zapalnych jelit o podłożu bakteryjnym, pasożytniczym ale też powodowanych przez nietolerancje pokarmowe (np. celiakię) i alergie pokarmowe (głównie u dzieci) - wykazano m.in. podwyższone stężenie kalprotektyny w kale u dzieci z alergią na białka mleka krowiego. 
  • Wynik powyżej 150 μg/g - dodatni - wskazuje na istniejący stan zapalny w obrębie jelit - może być spowodowany poważnymi schorzeniami, trzeba wykonać dodatkowe badania diagnostyczne, żeby ustalić konkretną przyczynę i wdrożyć leczenie. 
Uwaga - U dzieci normy mogą być nieco inne, szczególnie u niemowląt, u których śluzówka jelita nie jest w pełni dojrzała. Niektóre laboratoria nie wykonują badań u dzieci poniżej 4 lat, ponieważ wyniki mogą być niewiarygodne. Dlatego jeśli kalprotektyna jest badana u dziecka, a wynik będzie bardzo wysoki nie martwcie się na zapas - trzeba po prostu skonsultować się z dobrym lekarzem (najlepiej gastroenterologiem). U dzieci i niemowląt z alergią często występuje silne podrażnienie jelit (pojawia się śluz, czasem nawet nitki krwi) - wtedy zazwyczaj kalprotektyna będzie podwyższona, odzwierciedlając reakcję zapalną jelita, jednak nie musi oznaczać poważniejszych chorób. Jeśli po wprowadzeniu diety eliminacyjnej stan jelit się poprawi, wynik także powinien być lepszy po pewnym czasie.

Główne wskazania do testu

Najczęstsze wskazania do badania kalprotektyny w kale to objawy ze strony przewodu pokarmowego takie jak nawracające biegunki, krew lub śluz w kale, bóle brzucha lub spadek apetytu. Badanie może być przydatne przy diagnostyce takich schorzeń jak:

  • podejrzenie choroby Leśniowskiego-Crohna, wrzodziejącego zapalenia jelita grubego
  • stany zapalne jelit
  • odróżnienie IBD (nieswoiste zapalenie jelit) od IBS (zespół jelita drażliwego)

Kalprotektyna przy alergii

Dotychczas nie przeprowadzono zbyt wielu badań, które by potwierdzałyby korzyści z badania poziomu kalprotektyny przy alergii pokarmowej. Znalazłam jednak ciekawe publikacje, które wskazują, że kalprotektyna jest podwyższona u dzieci z alergią na białka mleka krowiego, zarówno w przypadku alergii IgE-zależnej jak i IgE-niezależnej. Natomiast po zastosowaniu diety eliminacyjnej (bez białek mleka krowiego) poziom kalprotektyny u badanych dzieci znacznie spadał - co wskazuje że stan jelit ulegał poprawie w wyniku zastosowania diety eliminacyjnej. Co ciekawe, poziom kalprotektyny był znacznie wyższy u niemowląt z alergią IgE-niezależną i u nich też spadek stężenia kalprotektyny w kale był większy w wyniku zastosowania diety eliminacyjnej.

Kalprotektyna przy celakii

Dane dotyczące badania stężenia kalprotektyny przy celiakii (nietolerancji glutenu) są dość ograniczone. Ponieważ jednak nieleczona celiakia powoduje stan zapalny jelita, jej poziom może ulegać podwyższeniu. Nie jest to jednak podstawowe badanie w celiakii, jednak może być zlecane uzupełniająco do innych podstawowych badań wykrywających celiakię.


Czy badanie stężenia kalprotektyny w kale jest wiarygodne?

Badanie jest bezinwazyjne, potrzebna jest tylko próbka kału. W przypadku kalprotektyny zazwyczaj wystarczy jedno badanie, ponieważ jej poziom w kale nie ulega wahaniom w ciągu dnia, a dodatkowo utrzymuje się w próbce przez kilka dni. Zatem wystarczy jedna próbka, żeby potwierdzić że wynik jest miarodajny. Trzeba zapoznać się wytycznymi danego laboratorium dotyczącymi sposobu pobrania i dostarczenia próbki, tak żeby zachować wiarygodność wyniku.
Trzeba pamiętać, że badania u małych dzieci może być niewiarygodne, a wysoki wynik nie musi oznaczać u nich poważnego stanu zapalnego. Dlatego najlepiej konsultować zasadność wykonania badania u dzieci z lekarzem lub z danym laboratorium.

Gdzie można wykonać test na kalprotektynę?

Obecnie to badanie jest dostępne w większości laboratoriów, w niektórych także w formie wysyłkowej. Niestety zazwyczaj nie jest refundowane przez NFZ i koszt wynosi ok 150zł. Skierowanie na NFZ może dać gastroenterolog/gastrolog.
Badanie stężenia kalprotektyny jest rekomendowane przez NICE (brytyjski National Institute for Health and Excellence) u osób u których po raz pierwszy pojawiły się objawy ze strony przewodu pokarmowego. W niektórych przypadkach może ono być wystarczające i pozwala uniknąć kolonoskopii.
Badania i jego wynik należy oczywiście zawsze konsultować z lekarzem.

kalprotektyna przy alergii

Angielski w domu dla przedszkolaka

1 komentarz
Angielski w domu dla przedszkolaka
Zapisałam w tym roku Aleksa na angielski. W przedszkolu jest tylko 1 godzina tygodniowo, a zależało mi, żeby trochę miał więcej kontaktu z tym językiem. Ja zaczęłam się uczyć angielskiego dość późno i niestety było mi przez to trudniej - mimo, że obecnie znam język całkiem dobrze, to nie mam dobrego akcentu, najłatwiej go bowiem wyrobić jeszcze w dzieciństwie. Dlatego tez chcę Aleksowi umożliwić kontakt z angielskim już teraz.

Dlaczego nie udało mi się uczyć z dzieckiem angielskiego?

Próbowałam w domu sama się z nim uczyć, ale jakoś brakowało mi pomysłów, a jego niestety niezbyt interesowały moje próby. Możliwe, że po prostu przybierałam nauczycielski styl i zamiast naturalnej zabawy stawałam się w tym dość sztuczna - nie wiem. Dość szybko mi się też kończyły pomysły i zabawa stawała się po prostu nudna, a moja nauka ograniczała się do zadawania pytań "What is this" i wskazywania na różne przedmioty. Jak się łatwo domyślić nie było to zbyt fascynujące. W każdym razie Aleksowi się to zupełnie nie podobało, a ja też traciłam zapał widząc jego reakcje.


Dlaczego kurs angielskiego dla dzieci?


Aleks chętnie uczestniczy w różnych zajęciach grupowych, stara się wtedy i lepiej się koncentruje. Dzięki temu że angielski jest prowadzony w małych grupach w formie zabawy, uznałam, że mu się spodoba. I faktycznie - już po pierwszej lekcji był zachwycony - dodatkowo zaczął w domu mówić niektóre słowa sam po angielski i sam chce się bawić "w angielski". Nareszcie! Jednak zajęcia z dziećmi to nie wszystko - wiadomo, że warto utrwalić słówka też w domu.

Angielski z przedszkolakiem w domu - jednak się da :-)

Kurs na który chodzi Aleks, oferuje dodatkowo dostęp do nauki on line. Bardzo fajna sprawa - można w ten sposób powtarzać słówka, których dzieci uczyły się na zajęciach, a dzięki wspólnej zabawie jestem na bieżąco z tym, co akurat przerabia Aleks. Poza tym te internetowe zabawy są całkiem fajne, są różne zagadki, labirynty, piosenki. Jest tylko jeden minus - tych materiałów jest zdecydowanie za mało, nie są zróżnicowane i Aleksowi dość szybko się znudziły. Natomiast ponieważ jak większość dzieci w jego wieku ciągnie go do ekranu komputera, postanowiłam poszukać innych podobnych opcji nauki angielskiego i wykorzystać jego zainteresowanie nauką angielskiego. Dość szybko trafiłam na fajną platformę edukacyjną. Myślałam, że Squla jest przeznaczona tylko dla dzieci w wieku szkolnym, ale okazuje się, ze jest tam cały dział z materiałami edukacyjnymi dla przedszkolaków i do tego bardzo dużo fajnych zabaw z językiem angielskim.

angielski w domu z przedszkolakiem

Opłata za tą platformę jest niewielka - dostęp na cały miesiąc wychodzi taniej niż jedne zajęcia angielskiego. Opłata jednak działa mnie dość mobilizujące - mimo że to niewielka kwota, to jednak chcę korzystać z tego, co platforma oferuje i dzięki temu korzystamy z niej bardziej regularnie. Jedna nasza "lekcja" trwa zwykle ok 20 minut i staram się robić z Aleksem te zadania przynajmniej 3 razy w tygodniu. Zwykle "uczymy się" w weekendy i dni kiedy oboje nie jesteśmy zmęczeni. Żeby nie zniechęcić Aleksa do nauki angielskiego staram się, żeby każda "lekcja" zakończyła się zanim go zacznie to nudzić. Wybieramy materiały, które go najbardziej interesują - to musi być dla niego przyjemność i zabawa. Wybór zadań jest całkiem duży, więc myślę, że jeszcze nam na trochę wystarczą.  Aleks chciałby korzystać z platformy na pewno dłużej niż te 20 minut, ale nie chcę żeby tak długo siedział przed monitorem. Niektóre słówka, których się nauczymy dzięki zabawom online, używamy potem w zabawie, albo rysujemy i nazywamy po angielsku.

Nauka wspólnie z dzieckiem jest na pewno fajną i pożyteczną formą spędzania razem czasu, a takie nowoczesne internetowe zabawy sporo rodzicom ułatwiają. Z takich udogodnień na pewno warto korzystać, grunt żeby przedszkolaka nie sadzać przed monitorem na kilka godzin i w tym czasie zajmować się swoimi sprawami - dziecko w tym wieku potrzebuje spędzać czas przede wszystkim razem z rodzicem. Ja wracam z pracy dość późno i mamy mało czasu na wspólną zabawę - nie wyobrażam sobie ten czas jeszcze bardziej skracać. Ale można fajnie połączyć przyjemne z pożytecznym i wspólnie się bawić w język angielski :-)


angielski dla przedszkolaka

fot. squla

Co uczula w październiku?

1 komentarz
Co uczula w październiku?

Jesień niestety nie jest wcale okresem bezpiecznym dla alergików. Alergeny pojawiają się w powietrzu bowiem także w październiku. Ja na szczęście jesienią odpoczywam od swojej alergii, ale dla wielu osób październik może wyglądać tak jak dla mnie miesiące wiosenne - czyli alergiczny nieżyt nosa i ataki duszności. Zobaczcie co może uczulać w październiku i utrudniać życie alergikom.


Alergeny w październiku

Co prawda, gdy się rozejrzycie po lesie i na łąkach, to nie widać zbyt wielu pylących roślin. Ale nadal niektóre z uczulających pyłków znajdują się w powietrzu, dochodzą do nich także bardzo problematyczne alergeny grzybów mikroskopowych. Najczęstsze objawy alergii na te alergeny to alergiczny nieżyt nosa (katar sienny), alergiczne zapalenie spojówek, ataki astmy czy nasilenie atopowego zapalenia skóry.


alergia październik
Złota polska jesień to moja ulubiona pora roku, ale niestety dla wielu alergików kłopotliwa, ze względu na pleśnie rozwijające się w stertach zbutwiałych liści.


Alergia na ambrozję

Roślina ta jest chwastem, mimo ładnej nazwy jej wygląd nie jest zbyt atrakcyjny. W Polsce występuje ambrozja bylicolistna, zachodnia i  trójdzielna. Alergia na ambrozję nie jest jednak dużym problemem w naszym kraju, ponieważ stężenia jej pyłku są stosunkowo niskie w porównaniu z innymi krajami Europy - znacznie większy problem z alergią na ambrozję mają mieszkańcy Węgier. czy Ukrainy. Duże stężenia ambrozji występują też w Stanach Zjednoczonych, gdyż stamdąd pochodzi ta roślina.
Ambrozja w Polsce pyli przede wszystkim sierpniu i wrześniu, ale niskie stężenia jej pyłków w wielu regionach Polski są stwierdzane jeszcze w pierwszej połowie października.

Alergia krzyżowa przy alergii na ambrozję

Ambrozja należy do rodziny astrowatych, stąd może reagować krzyżowo np. z niektórymi popularnymi w Polsce ziołami jak rumianek, arnika, ale też z często uczulającym pyłkiem bylicy.


Alergia na zarodniki grzybów i pleśni


Wraz z pojawieniem się opadów deszczu wzrasta wilgotność powietrza i lepiej rozwijają się pleśnie - a ich zarodniki są dla wielu alergików poważnym utrapieniem. Problemem są zarówno pleśnie w domu (których jednak można sie pozbyć - tu należą głównie pleśnie z rodzajów Aspergillus i Penicillium) jak i grzyby pleśniowe rozwijające się w glebie i zbutwiałych liściach, a ich zarodniki unoszą się w powietrzu - i na nie już nie mamy żadnego wpływu.


Najczęstszym problemem jest alergia na zarodniki grzybów z gatunku Cladosporium i Alternaria alternata (tzw. grzybów mikroskopowych). Zarodniki innych gatunków grzybów też oczywiście mogą uczulać, ale te są najpopularniejsze, poza tym sposób postępowania i leczenia przy uczuleniu na rożne gatunki grzybów i pleśni jest w zasadzie taki sam. Pleśnie doskonale się namnażają podczas wilgotnych, ale jeszcze dość ciepłych jesiennych dni - wilgotność powietrza powyżej 70% jest dla nich optymalna.


alergia październik
Miejsca gdzie jest duża wilgotność to idealnie miejsce rozwoju grzybów mikroskopowych, których zarodniki stanowią częstą przyczynę alergii.



Jak unikać alergenów pleśni?


Jeśli ktoś z Was ma uczulenie na zarodniki grzybów to niestety lepiej ograniczyć jesienne spacery - szczególnie w lesie, gdzie leżą grube warstwy opadających liści (siedlisko pleśni) oraz butwiejące drzewa. W miejskich parkach zwykle jest lepiej, bo suche liście są regularnie sprzątane, uważajcie jednak żeby nie trafić akurat na czas grabienia liści lub co gorsza sprzątanie z użyciem dmuchaw, wtedy zarodniki grzybów unoszą się w powietrzu w bardzo dużym stężeniu.

co uczula w październiku
Gdy w lesie pojawia się wysyp grzybów jadalnych, oznacza to, że pogoda jest idealna także do rozwoju grzybów pleśniowych.

Jesienią dodatkowo utrudnione może być odróżnienie alergii od przeziębienia - skoro wszyscy w okół nas mają infekcje wirusowe, to wydaje nam się, że nasz katar także jest wywołany atakiem wirusów i zwykle nie myślimy o konsultacji alergologa. Jeśli jednak katar lub inne dolegliwości utrzymują się dłużej niż standardowy tydzień to warto zasięgnąć porady specjalisty i upewnić się czy nasze objawy nie wynikają z alergii.

Inne alergeny w październiku?

Oprócz pyłków ambrozji i pleśni w październiku mogą w powietrzu oczywiście pojawiać się niewielkie ilości pyłków innych roślin m.in. nawłoci, bylicy, czy niektórych traw, ale nie mają one znaczenia klinicznego. Ja w każdym razie jesienią odpoczywam od alergii i na zewnątrz czuję się bardzo dobrze.

Pamiętajcie też, że jesienią gdy więcej czasu spędzamy w domu większego znaczenia nabierają alergeny wewnątrzdomowe (głównie roztocza) - więc bądźcie czujni! O alergii na roztocza możecie oczywiście także poczytać na moim blogu. A jeśli interesuje Was temat alergii na grzyby jadalne, to także już o tym pisałam - zapraszam do lektury.
Jeśli podobał Ci się ten tekst udostępnij go lub napisz komentarz - będzie mi bardzo miło!



co uczula w październiku


Kolejna edycja targów Ekocuda już w listopadzie

Brak komentarzy
Kolejna edycja targów Ekocuda już w listopadzie
Ostatnio na moim blogu pojawia się więcej wpisów na temat kosmetyków - mam nadzieję, że to dla Was interesujący temat. Dla mnie bardzo - kosmetyki z dobrym składem to sprawa kluczowa dla alergików. Dlatego chętnie dowiaduję się o różnych nowościach oraz biorę udział w tematycznych wydarzeniach. A już wkrótce w Warszawie odbędą się Targi Kosmetyków Naturalnych Ekocuda. W dniach 25-26 listopada w Domu Towarowym Bracia Jabłkowscy, polscy i zagraniczni producenci będą mieli okazję zaprezentować swoje produkty. Będzie co oglądać, ma być ponad 100 marek naturalnych kosmetyków. Ciekawa jestem różnych nowości, więc mam nadzieję, że uda mi się tam pojawić w tym roku - tym bardziej, że mój blog jest jednym z patronów medialnych tego wydarzenia, z czego się bardzo cieszę.

 

Coraz więcej świadomych klientów


Naturalne kosmetyki mają coraz więcej zwolenników i dlatego coraz więcej marek dodaje do swoich produktów naturalne składniki, które wykazują korzystne działanie na skórę i zawierają jedynie minimalną ilość składników technologicznych. Cieszę się, że mam chociaż niewielki udział w szerzeniu informacji i zwiększaniu świadomości i wiedzy na temat kosmetyków o dobrym składzie.



Targi Ekocuda



Zainteresowanie uczestników wydarzeniami takimi jak Ekocuda wskazuje, że świadomość konsumencka w naszym kraju wciąż wzrasta. Coraz więcej osób czyta etykiety kosmetyków - i bardzo dobrze - pamiętajcie, ze wiele składników z kosmetyków może się wchłaniać przez skórę - szczególnie jeśli jest to wrażliwa skóra małego dziecka lub alergika.
Oprócz stoisk producentów na Targach będą także ciekawe warsztaty - tym razem z marką
Annabelle Minerals, Lily Lolo oraz Naturativ. Wstęp na warsztaty jest bezpłatny, ale obowiązują wcześniejsze zapisy.

Zatem do zobaczenia w listopadzie :-) Więcej informacji znajdziecie na stronie internetowej organizatora Ekocuda.com

kosmetyki naturalne

Allergoff atopy - opinia na temat nowej linii emolientów

3 komentarze
Allergoff atopy - opinia na temat nowej linii emolientów

Niektórzy z Was czytali już mój tekst o szkodliwych składnikach w niektórych emolientach. Wiele emolientów mimo wysokiej ceny zawiera niewiele składników korzystnych dla skóry, za to liczne składniki, które mogą być szkodliwe dla skóry. Na szczęście można kupić produkty, które mają bardzo fajny skład, zawierają dużo dobroczynnych składników a ilość substancji technologicznych jest ograniczona do minimum - dzięki temu są naprawdę pomocne dla skóry atopików.


Od ponad miesiąca testujemy nowe produkty marki Allergoff Atopy - jest to linia wyrobów medycznych przeznaczonych do skóry atopowej, od 1 miesiąca życia. Wyroby medyczne to produkty w pewnym sensie wyższej półki niż kosmetyki. Dlaczego? Każdy wyrób medyczny jest bardzo rygorystycznie testowany, musi mieć udowodnioną skuteczność oraz sprawdzoną jakość. Wszystkie zapisy podane na opakowaniu wyrobów medycznych są zatwierdzane przez Urząd Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych. Warto wiedzieć, ze tylko nieliczne preparatu do pielęgnacji skóry, tzw emolienty mają status wyrobu medycznego – większość to „zwykłe” kosmetyki.

Zanim przejdę do recenzji produktów Allergoff Atopy, chciałabym jeszcze przypomnieć, dlaczego pielęgnacja skóry atopików jest tak ważna.

Atopowe zapalenie skóry (AZS) - właściwa pielęgnacja

Atopowe zapalenie skóry (AZS) jest to choroba przewlekła, czasem jest lepiej (okresy remisji), czasem gorzej (okresy zaostrzenia), ale nie da się jej wyleczyć w 100%. Jest ona związana bowiem z nieprawidłową budową skóry atopików - wykazano, że ich skóra nadmiernie traci wodę, ze względu na zaburzenie warstwy lipidowej naskórka. Skóra atopików charakteryzuje się obniżoną produkcją ceramidów, które są lipidami wchodzącymi w skład warstwy rogowej naskórka.

Taka skóra jest też bardziej wrażliwa na wszelkie alergeny oraz czynniki podrażniające - co sprawia, że atopicy muszą być bardzo ostrożni w doborze kosmetyków, żeby nie nasilać zmian skórnych. 

Objawy AZS są mi bardzo dobrze znane - przede wszystkim pojawia się świąd skóry, silne przesuszenie, pojawiają się także zmiany skórne - różnego rodzaju wysypki i zaczerwienienia. U mnie często jest to także uczucie ściągnięcia skóry oraz ogólna skłonności do podrażnień skóry.

Jak można złagodzić objawy AZS?

W celu złagodzenia tych objawów konieczne jest odpowiednie dbanie o skórę i wspieranie jej prawidłowego funkcjonowania - zbawieniem dla atopików są właśnie dobre emolienty i kremy o właściwościach barierowo - ochronnych. Dzięki temu skóra jest odpowiednio nawilżona, natłuszczona, a dodatkowo zabezpieczona przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych jak np. zanieczyszczenia chemiczne, pyły i alergeny. Ja w młodości miałam bardzo duże problemy ze skórą, często miałam egzemę, skóra mnie potwornie swędziała. W dużej mierze wynikało to z niewłaściwych kosmetyków które stosowałam (używałam wtedy po prostu zwykłych kosmetyków, które pogarszały stan mojej skóry, nie wiedziałam, że to wina kosmetyków). Odkąd starannie dobieram kosmetyki i czytam składy moja skóra jest w całkiem dobrej formie, a świąd pojawia się bardzo rzadko. Taki stan poprawy trwa u mnie już wiele lat i bardzo się z tego cieszę. 

Allergoff Atopy - opinia

Produkty naprawdę zaskoczyły mnie bardzo dobrym, bogatym składem, zawierają bardzo dużo naturalnych składników. Widać, że firma bardzo dokładnie przemyślała każdy składnik dodany do tych produktów. Z takim składem linia Allergoff Atopy ma moim zdaniem szansę podbić rynek emolientów :-). Produkty nie zawierają parafiny, surowców ropopochodnych, substancji zapachowych, barwników, parabenów ani SLS czy SLES. 


Allergoff atopy opinia

ALLERGOFF BARIEROWA EMULSJA DO KĄPIELI LECZNICZYCH

Zgodnie z zaleceniem producenta, emulsja ta stanowi pierwszy etap pielęgnacji skóry atopowej czyli oczyszczenie, z jednoczesnym nawilżeniem i odżywieniem skóry.Zawiera liczne naturalne składniki, posiadające właściwości nawilżające i natłuszczające, dzięki czemu łagodzi nieprzyjemne objawy i dyskomfort. Ta emulsja ma wiele istotnych zalet, które mnie przekonały do jej stosowania:

  • zawiera wyłącznie łagodne surfaktanty, dzięki czemu nie niszczy naturalnej warstwy ochronnej skóry 
  • zawiera naturalne substancje lipidowe (m.in. olejowy kompleks Omega plus), które wspomagają odbudowę warstwy lipidowej naskórka
  • zawiera oligosacharydy o właściwościach prebiotycznych, które wspierają rozwój fizjologicznej flory bakteryjnej skóry.
  • powstała po użyciu emulsji warstwa ochronna sprawia, że skóra jest lepiej chroniona przed czynnikami zewnętrznymi. 
  • moja skóra po kąpieli z użyciem tej emulsji czuje się bardzo dobrze - zero uczucia suchości :)

Emulsja jest wskazana do stosowania w kąpieli, ale ponieważ ja rzadko się kąpię w wannie, to stosowałam jej po prostu pod prysznic jako żel, tylko nie spłukiwałam emulsji tak dokładnie jak żelu. Efekt myjący był oczywiście słabszy niż przy użyciu typowego żelu, ale skóra była świetnie nawilżona, tak że nie było nawet potrzeby stosowania balsamu po takim prysznicu.

Producent zaleca zastosowanie kremu po kąpieli, najlepiej zaraz po, gdy skóra jest jeszcze lekko wilgotna.

Skład emulsji
Substancje główne: mocznik (nawilża skórę, jest jednym z głównych składników Naturalnego Czynnika Nawilżenia - NMF (Natural Moisturizing Factor). Rolą NMF jest ochrona warstwy lipidowej odpowiedzialnej za prawidłowe funkcjonowanie bariery skórnej), trójgliceryd kaprylowo – kaprynowy, oliwa z oliwek, erucynian oleilu, inulina, alfa-glukan, oktylododekanol, olej z pestek czarnej porzeczki, olej słonecznikowy, ekstrakt z kardiospermum zielonego, olejowy kompleks Omega Plus (olej słonecznikowy, olej kukurydziany, olej sezamowy, olej z orzechów makadamia, oliwa z oliwek).

Natomiast wśród substancji pomocniczych znajdziemy m.in. benzoesan sodu (bezpieczny konserwant, dopuszczalny w kosmetykach ekologicznych, stosowany także w żywności), czy ekstrakt z liści rozmarynu (naturalny przeciwutleniacz) oraz inne składniki potrzebne technologicznie. Znajduje się tam tez składnik o nazwie lauroilosarkozynian sodu - ale nie musicie się obawiać, nie jest to SLS ani SLES. Jest to ich łagodniejszy zamiennik, który pochodzi z sarkozyny (naturalnego związku obecnego w naszym organizmie). Składnik ten jest stosowany także w kosmetykach ekologicznych. W składzie występuje wprawdzie PEG-8, ale dowiedziałam się od producenta, że jego ilość jest minimalna (znacznie poniżej 1%) i potrzebny jest żeby wyrób tworzył w wodzie jednolitą emulsję.

Emulsja zawiera DEFENSIL PLUS, czyli kompleks zawierający mieszaninę kilku naturalnych olei - z nasion czarnej porzeczki, wyciąg z kardiospermum zielonego, koncentrat oleju słonecznikowego. Kompleks ten chroni i wspomaga regenerację osłabionej bariery skórnej i łagodzi nieprzyjemne objawy (uczucie suchości, świąd).

Kolejny ważny składnik emulsji to OLEJOWY KOMPLEKS OMEGA PLUS, zawierający cenne kwasy tłuszczowe z nasion słonecznika, kukurydzy, sezamu, oliwy z oliwek i oleju makadamia. Kwasy tłuszczowe wspomagają regenerację naturalnego filmu chroniącego skórę. Istotne są także PREBIOTYKI, mieszanina naturalnych składników - inuliny oraz gluko-oligosacharydu. Wykazują one właściwości prebiotyczne, dzięki czemu wspierają rozwój fizjologicznej mikroflory skóry. Jest to bardzo ważne, ponieważ u atopików mikloflora skóry jest często zaburzona i zawiera więcej patogennych bakterii. 



Allergoff emolienty opinia

ALLERGOFF BARIEROWA OLIWKA DO KĄPIELI LECZNICZYCH

Oliwka zawiera liczne składniki o właściwościach nawilżających, natłuszczających i zmiękczających skórę. Dodatkowo łagodzą nieprzyjemne objawy towarzyszące atopii, czyli świąd czy uczucie suchości. Ta oliwka to mój hit - ja co prawda biorę zwykle prysznic, ale żeby przetestować produkt zdecydowałam się na kilka kąpieli z dodatkiem oliwki. Efekt był bardzo fajny - moja skóra była bardzo dobrze nawilżona, nie było uczucia przesuszenia, jakie często pojawia się gdy zbyt długo moczę się w wodzie. Natomiast Aleks lubi się chlapać w wodzie, więc korzysta z kąpieli. Wlewając oliwkę Allergoff atopy wiedziałam, że jego skóra w kąpieli się nie wysusza, a jednocześnie jest pielęgnowana. Kąpiel w takiej oliwce bardzo fajnie nawilża jego skórę, delikatnie myje, a jednocześnie sama oliwka nie jest bardzo tłusta, nie ma więc problemu z myciem wanny po takiej kąpieli. Po wlaniu do wanny kolor staje się lekko mleczny, co także podobało się Aleksowi. Kolor wynika z tego, że oliwka rozbija się na wiele drobnych cząstek i tworzy właśnie taki mleczny roztwór. Dla atopików taka kąpiel to idealna forma pielęgnacji, gdyż skóra lekko rozgrzana i namoczona lepiej wchłania korzystne składniki pielęgnacyjne, których nie brakuje w składzie tej oliwki.

Substancje główne: olej sojowy, olej słonecznikowy, olej z ogórecznika (Składnik jest bogaty w kwas y-linolenowy, silnie zmiękcza i natłuszcza skórę, trójgliceryd kaprylowo – kaprynowy, palmitynian izopropylu, olej lniany (Źródło licznych nienasyconych kwasów tłuszczowych, uszczelnia barierę skórną), olejowy kompleks Omega Plus (olej słonecznikowy, olej kukurydziany, olej sezamowy, olej z orzechów makadamia, oliwa z oliwek), oktylododekanol, olej z pestek czarnej porzeczki, ekstrakt z kardiospermum zielonego - te oleje wspomagają odbudowę naturalnego płaszcza ochronnego skóry

Podobnie jak w przypadku emulsji wśród składników pomocniczych znajdziecie m.in. ekstrakt z liści rozmarynu (naturalny przeciwutleniacz) czy witaminę E, jest wśród nich także PEG, jednak z producentem wyjaśniłam, że jego zawartość jest tylko minimalna w tym produkcie, a jego zawartość powoduje tzw. dyspergowanie w wodzie ( czyli rozprzestrzenienie się w kroplach wody dla uzyskania efektu mlecznej emulsji)

Podobnie jak inne wyroby z tej serii, oliwka zawiera DEFENSIL PLUS, jest to kompleks zawierający olej z nasion czarnej porzeczki, wyciąg z kardiospermum zielonego, koncentrat oleju słonecznikowego - odpowiadają one za ochronę uszkodzonej bariery skórnej, oraz co bardzo ważne łagodzi uczucie podrażnienia, suchości i świądu skóry. 

ALLERGOFF ATOPY - POWLEKAJĄCO BARIEROWY KREM DO CIAŁA

Tak jak wszystkie produkty z tej serii, ten krem to wyrób medyczny. Zawiera bardzo fajny zestaw składników, które tworzą na powierzchni skóry barierę ochronną - nawilżająco-natłuszczającą. Takie działanie kremu dla atopików jest bardzo ważne, chroni skórę przed przesuszeniem i podrażnieniami. Ważna jest ochrona przed utratą wody ze skóry, dzięki temu utrzymuje wilgotność skóry przez dłuższy czas. Dodatkowo ten krem łagodzi nieprzyjemne objawy, które są uciążliwe dla osób z wrażliwą lub atopową skórą - przede wszystkim łagodzi świąd, uczucie ściągnięcia skóry, bardzo często spotykane. Ja mam bardzo suchą i wrażliwą skórę - a krem sprawdza się u mnie naprawdę świetnie. Miejsca posmarowane kremem stają się gładkie, bardziej miękkie i rzeczywiście znika przesuszenie. Skóra Aleksa także bardzo dobrze reaguje na ten krem - nie zaobserwowałam żadnych reakcji alergicznych, natomiast ładnie nawilża i jego skóra wygląda na zadowoloną :-)

Zaletą tego kremu jest także to, że łatwo się rozprowadza i dobrze się wchłania - nie tworzy on tłustej warstwy, skóra się nie błyszczy i nie jest lepka.

Skład tego kremu jest bardzo długi - ale w tym przypadku to akurat bardzo dobrze - lista składników, które mają za zadanie wspomagać warstwę lipidową i nawilżać jest mocno rozbudowana - większość z tych dobroczynnych składników to oleje pochodzenia roślinnego w różnych proporcjach.

Skład kremu:

Substancje główne: gliceryna, olej z pestek czarnej porzeczki (bardzo fajny składnik, opisałam go ponizej), olej słonecznikowy, ekstrakt z kardiospermum zielonego, mocznik, olej rzepakowy, olej z ogórecznika (Bogaty w kwas linolenowy, zmiękcza i natłuszcza skórę), masło shea, oktylodekanol, izostearynian izostearylu, glicerydy oleju kokosowego, (mocznik i liczne emolienty wspomagają nawilżenie skóry, mocznik jest głównym składnikiem Naturalnego Czynnika Nawilżenia - NMF (Natural Moisturizing Factor)), węglan dikaprylowy, inulina, alfa-glukan (naturalne prebiotyki wraz z kompleksem olejowym wspierają odbudowę naturalnej warstwy ochronnej skóry), olejowy kompleks Omega Plus (olej słonecznikowy, olej kukurydziany, olej sezamowy, olej z orzechów makadamia, oliwa z oliwek) (naturalne kwasy omega 3, 6 i 9 odpowiadają za odbudowę naturalnej bariery ochronnej skóry)
Substancje pomocnicze podobnie jak przy poprzednich produktach są starannie dobrane i ograniczone do minimum, naturalnym przeciwutleniaczem kremu jest m.in. witamina E oraz ekstrakt z liści rozmarynu.

Bardzo ciekawym składnikiem wszystkich 3 produktów jest olej z pestek czarnej porzeczki. Jest to bardzo wartościowa substancja, o właściwościach które są przydatne dla skóry atopików. Zawiera GLA (kwas gamma-linolowy) w stężeniu nawet większym niż olej z wiesiołka i SDA (kwas stearydynowy). Oba te kwasy tłuszczowe są bardzo przydatne dla skóry - wykazują właściwosci łagodzące, kojące, przeciwzapalne i wspomagają gojenie. Wzmacnia też barierę lipidową naskórka i nawilża. Co ciekawe olej ten może pełnić też rolę naturalnego filtra przeciwsłonecznego. Właściwości tego oleju sprawiają, że świetnie nadaje się do stosowania w problemach skórnych, w tym właśnie atopowym zapaleniu skóry. Dodatek tego składnika do wyrobów marki Allergroff Atopy to według mnie doskonały pomysł.

Efekty stosowania


Ja jestem bardzo zadowolona z efektów stosowania, po miesiącu stosowania moja skóra jest dobrze nawilżona, nie pojawiają się żadne podrażnienia, nie mam też uczucia ściągnięcia skóry, które pojawia się gdy rezygnuję ze stosowania emolientów. Aleks także skorzystał na testowaniu tych produktów – rączki są ładnie nawilżone, zniknęły drobne przesuszone miejsca które czasem pojawiają się na jego skórze. Ważne też, że praktycznie przestał się drapać w nocy, a wcześniej się to zdarzało.

Więcej informacji na temat tych produktów znajdziecie na stronie producenta.

Pamiętajcie, że nawet naturalne składniki kosmetyków mogą uczulać, dlatego przed zastosowaniem na większą powierzchnię skóry trzeba sprawdzić czy nie pojawi się reakcja alergiczna, najlepiej na niewielkiej powierzchni skóry np. na przedramieniu. A już w wkrotce na fanpage bloga pojawi się konkurs - będziecie mogli wygrać zestaw produktów z linii Allergoff atopy - zaglądajcie tam!


Allergoff atopy opinia

Dziękuję marce Allergoff za przekazanie produktów do testów. 

no
no